Będąc w Elblągu w okolicy Święta Zmarłych znów nawiedziłam moja ulubioną pasmanterię, gdzie przetraciłam trochę funduszy na dodatki cekinowe...
W pracy rozpoczęłam nierówną walkę z programem readaptacyjnym- skazani zaczęli robić kartki świąteczne. jak zobaczyli papierzyska, stemple, tusze, tasiemki, dziurkacze, to oszaleli :) A mam grupie taki wachlarz przypadków ciekawych...ech, chyba więcej napisać nie mogę niestety...a walka polegała na tym, by dotarły do mnie wszystkie materiały...niestety nadal oczekuję na niektóre z nich.
Robienie kartek, nawet tych prostych, daje dużo frajdy!
Wracając do filcowania nadmienię,że ukończyłam kilka rzeczy. Dziś partia naznaczona czernią.
Na początek kołnierz z różą :)
Pięknie odstaje po zbiegnięciu się wełny.
A następnie powstał dziurawy szal z falbanami. żaden mól nie powstydziłby się chyba takiej roboty :) Prawie same dziury :) do tego kwiaty i cekinowe ornamenty.


