Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 lutego 2011

Cztery Kołnierze i...czapka

Z myślą o prezentach dla współpracowników  z poprzedniej pracy popełniłam kilka następnych rzeczy- żeby Panie miały wybór dołożyłam jeszcze wcześniej prezentowane tu prace...Panowie nie mogli niestety wybrzydzać i dostali moją experymentalną modę męską...szaliczek pod szyjkę i czapka...:D
A oto nowe filcowije:
 Szalik z mieszanki wielokolorowej merynosowo- jedwabnej z malowanym jedwabiem i włóknami tencel
 do tego broszka

 Rubinowy szalik z jedwabnego szaliczka ręcznie malowanego i z jedwabną wstążeczką do zawiązania
 Zbliżenie na zmarszczki

 Męski szaliczek z wykwintnej mieszanki merino/baby camel/alpaca/silk, do tego guzik z agatu
 I w zbliżeniu guzik

 Roboczo nazwany Bratkiem szalik z wielokolorowej mieszanki z jedwabiem, do tego kawałki farbowanego jedwabiu i broszka- materiał z jakiejś indyjskiej apaszki i agatu

 oraz szaro- niebieska czapka- również wersja bardziej "male"

niedziela, 9 stycznia 2011

Czapajka

Jako, że w parcy muszę się poruszać między budynkami, więc i co chwilę się ubierać, postanowiłam jeszcze uwić sobie czapeczkę na uszy. Turkusowa ich nie przykrywa, a inna biała, którą powinęłam córce, jest za gruba...
A na targach widziałam podobne cudo, chodziło mi po głowie... :)
Wykorzystałam tu różne jedwabne cosie- materiał, silk lapsy i chusteczki- ale widać je głównie na bokach, nitki jedwabne, a z tyłu koronka (ale nie ma jej na zdjęciach, bo też bez szału i nie przypomina jeż koronki, raczej gluty, hihi)...między warstwy czesanki położyłam piankę, miała dać wybrzuszenia, ale ich nie widać za bardzo...może za grubo wełny na nich...albo pomysł nadaje się tylko do materiału...




 Na właścicielce...

Powiem tak, kształt czapki, jest taki jak miał być, natomiast sama faktura nie do końca, choć nadal tu i ówdzie ciekawa.

wtorek, 14 grudnia 2010

Coś dla siebie

Przed wyjazdem, na dziko, do Elbląga zdążyłam zrobić sobie rękawiczki. A resztę, nieskończonej, bandy broszek i kołnierzy No2 zawinęłam w folię i powiozłam ze sobą...kołnierze skończyłam, ale nie mają broszek, więc nie będę na nie teraz strzępić klawiatury...

Przed wyjazdem do Poznania wyfilcowałam sobie czapeczkę, do której natchnęła mnie  Malwina Mazur...w sensie układania cieniusieńkich warstw...Czapka zatem jest powita z sześciu warstw + dekorek...z moherem

A rękawice, długie, bo lubię rękaw do łokcia lub tuż poniżej...choć nie zawsze to życiowe, bo jak je zdjąć na dworze, nie sposób z powrotem założyć- naciągnąć...i trudno zapinać nimi otulacz...do którego już zgubiłam broszkę...i przyszyję chyba agrafkę, na stałe, od lewej strony...

Zatem komplecik do otulinki, z hinduskimi dekorkami..., co by samotny się nie czuł...



 Dziury są zafilcowane, wcześnie wyjęłam folię, rozciągnęłam paluchem gmerając weń
i po miętoszeniu są tylko w formie dołków :)

A tu widać mohera zielonego...

Komplecik wygnieciony, po podróży, ale niecierpliwość nie pozwoliła mi czekać ze zdjęciami...

czwartek, 28 października 2010

Zbiża się halloween cz.1


A jeśli się zbliża, to czas coś podziałąć.Dyńkę prawdziwą będę robić wkrótce, na razie zrobiłam lampion jak dynię. Z filcu. Tylko muszę uważać jak stawiam świeczkę, co by se nie popalić filcowych kłaczków...


Ponadto, zrobiłam kilka tygodni temu kapelutek. miał być mały, jak toczek na głowę, ale się przeliczyłam i wełna zrobiła niespodziewajkę, i jest jednak większy, służy jako ozdoba na butelkę...Dorobiłam duszka i już...
Wełna była koszmarna i nie chwyciła tak, jak chciałam, rondo, jak przycięłam by wyciągnąć formę to w trakcie dalszego filcowania się porozłaziło...
Ale w sumie, jak na to patrzę po czasie, to nieźle wyszło i chyba bym już nie zmieniła...

No i obiedwie poszły się konkursować do Krainy Filcu... czas już był najwyższy...

piątek, 24 września 2010

Czapeczka i cuchnący Stargard

Niedawno uwiłam pierwszą czapeczkę z farbowanego, pastelowego rainbow. Ma lekko nachodzić na oczy, z tyłu się marszczyć (na zdjęciu na globusie, hehe). Ale zastanawiam się cały czas nad jakimś kwiatem, czy jakąś inną duperelką do przyczepiania nań. Także od pewnego czasu w stanie surowym sobie spoczywa wraz z wszystkimi innymi filcowymi tworami w kartonie.



A tak poza tym ,to moje miasto znów cuchnie gówienkiem. Od rana. To wina oczyszczalni, która kitra naszą przemianę materii, a potem całymi dniami wywozi. Masakra. Zapewniano, ze zrobią z tym porządek i wywozić będą codziennie. Ale na obietnicach się skończyło. Dlatego chcę wszem i wobec rozsławić. STARGARD SZCZECIŃSKI CUCHNIE! Jak ktoś ma ochotę na gówniane klimaty to zapraszam. A reszta niech się strzeże!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...