Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisior. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 października 2010

Filcowrapek


Ostatnio zackniło mi się za owijańcami. Ale jakoś już nie mam tego zaięcia i cierpliwości co kiedyś. Zaczęłam dwa wisiory, leżą nieskończone. Wróciła też do łask miedź- to pewnie przez tę jesień.
Pomyślałam sobie że naszyjnik benzynkowy był próbą, wprawką do połączenia filcu z wire-wrappingiem, więc dlaczego dalej nie próbować.




I tak oto uwity został kolejny wisior: z organzą, jedwabnymi lokami i nitkami. Do tego miedziane owijki, wykrętasy. I jeszcze przepięknej barwy (choć tego na zdjęciach nie widać) granaty umieszczone w otworku filcowym.
Wstążeczka poglądowo, bo jeszcze nie zdecydowałam o tym, na czym wisieć będzie.

Wisior wyszedł dość jesienny,a że dziergałam go akurat kiedy wyczytałam o wyzwaniu jesiennym w Szufladzie (antycypowałam), to tam go zgłoszę, jako przejaw jungowskiej nieświadomości zbiorowej bloggerów. Ciekawe swoją drogą mogłyby być studia tego zjawiska na tej populacji, jak tak sobie popatrzę na innych prace i to, co mi przychodzi do głowy- a może i jeszcze komuś innemu. Albo może to te płynące przez wszechświat cząstki natchnienia po prostu w naszej atmosferze rozpadają się na jeszcze mniejsze drobiny i wpadają do głowy kilku osobom na raz..





środa, 4 sierpnia 2010

Pochemrane wisiory

Wakacje w dominancie.
Żeby nie było, że się obijam!
Wyjazdy i inne liche sprawy spowodowały, że mam kilka rzeczy niedokończonych.
Zrobiłam tez torbę w maki, na prezent-bez zdjęć...
.

Dziś prezentuję dwa filcowije.

#1
Petrol
Pamiętam z dzieciństwa kolory rozlanej na chodniku, zwłaszcza mokrym, benzyny. Te metaliczne tęczowe kolory- im dłużej mieszane patykiem tym bardziej żółte i brązowe się stawały. Lekko tknięte- fiolety, błękity, zielenie i róże... ach. Lubię nadal takie mieszanki, stąd pomysł na uwicie czegoś takiego.


Zatem pierwszy komplet z zielono-czerwoną organzyną, w kolorach benzynki.
Najpierw to w sumie kolczyki do niego były, a wisior powstał ostatnio. Dopełniony koralikami i sreberkiem. Na jedwabnych tasiemkach. Pięknego fioletu i mieniących się koralików, jednak jakoś zdjęcia nie łapią :/






#2
Wiosennka
Drugi naszyjnik czekał na finisz od wiosny. Najpierw były kwiatki, nie wiadomo co dalej, potem dredy z liśćmi, a ostatnio siadłam uzbrojona w igły i połączyłam to wszystko razem na sucho, raniąc się przy igłowaniu kilka razy w paluszek. Koraliczki miały być jako te krople rosy porannej...






wtorek, 6 lipca 2010

Rubinowa...hmmm...Entropia!



Sprułam ostatnio wisiorek z rubinami. Powodem były nierówności, bo użyłam wtedy twardego drutu. Niezadowolona rzuciłam go do kasetki i poleżał tak parę lat (przynajmniej trzy!).
Ale jako, że nadal uwielbiam oglądać prace Gonzo (nie mam pojęcia kto to, tylko kiedyś zdjęcia mi ściągnął mój były) i zawsze podziwiałam go/ją za te wykorzystanie na maxa przestrzeni w wisiorach, wielowątkowość i giętkość, zapragnęłam stworzyć coś w tym guście, choćby minimalnie...



Niemrawo szła mi ta praca, bo źle się czułam. Powód objawił się wczoraj- angina.
Jednak zaatakowana przez paciorkowce zdołałam jakoś dokończyć.
Oksyda moja strasznie długo ciemnieje, właściwie to dopiero po nocy widzę, że już nie jest szare, czy miejscami wręcz brązowe!, tylko przypominające czerń. No i druciki mi się troszku powyginały przy jej zdzieraniu. Nie jest polerowana, ma raczej lekkie satynowanie, w sumie może i lepiej.

Miało być w stylu gigerowskiej psychomechaniki, właściwie tonie wiem, czy na pewno tego oczekiwałam, co teraz widzę :).
Niemniej jednak jestem zadowolona, może jak wyzdrowieje, to mi się to zmieni.
Na pewno nie jest tu wszystko tak 'upchane', mam też wrażenie, że nieregularność, czy jakby kto nazwał brak symetrii, zaburzenie kompozycji itp ma znaczenie, stąd tytuł-entropia




A to tył pracy, dla konsekwencji wielowątkowości.

środa, 16 czerwca 2010

Kolejny filcowij i wire-wrapping


Tutaj próba tworzenia dziur różnokolorowych, w większej skali tworzą płaskorzeźby. Znów z tkaniną na brzegu. W zamyśle kolczyki, choć wyszły nieco za duże. To wprawka na razie, brzegi jeszcze wymagają poprawki, ale ogólnie jest bardzo przyjemne. Na tyle, że mój mężczyzna obudzony po nocy, by mu to pokazać, stwierdził "takie cipki" :)

Kolorowy Wire-wrapping


Po prostu dokończyłam wczoraj rano to, co zaczęłam jakiś czas temu.
Na razie pojedyncza sztuka, choć miały być kolczyki, ale może zostanie jeden jako wisior, albo jeszcze do czego innego się przyda.
Niemniej jednak mnie bardzo urzekł ten bukiet kwiatów.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...