Smaki dziedciństwa...Dużo różnych rzeczy kojarzy mi się z dzieciństwem...Ale najbardziej do dziś akrualny temat- zimne łapy i przemarznięte stopy, jak wracałam z sanek...
To przypomniało mi o pewnym zdjęciu, na którym walczę z kozakami prawie większymi od siebie...nie znalazłam tego akurat zdjecia, bo to cała sesja była, ale jakieś tam, z tymi kozakami jest...Znalazłam za to inne- w wełnianych kapciuszkach...
A że moja Dziunia wciąż wyciaga buty z szafy, rozwala je po domu, gubi kapcie i ciągle jej marzną stopy, to analogia sama się nasywa...
Miałam jej wyfilcować kapciuszki.
Wyzwanie w Szufladzie mnie zmobilizowało, oraz to, że znów jest tylko jeden kapeć, a drugiego wcięło...
A efekt małej formy- 13,5 cm długości, jest taki:

i do tego zdjęcia mnie samej w wieku wczesnodziecięcym z rzeczonym obuwiem...

To przypomniało mi o pewnym zdjęciu, na którym walczę z kozakami prawie większymi od siebie...nie znalazłam tego akurat zdjecia, bo to cała sesja była, ale jakieś tam, z tymi kozakami jest...Znalazłam za to inne- w wełnianych kapciuszkach...
A że moja Dziunia wciąż wyciaga buty z szafy, rozwala je po domu, gubi kapcie i ciągle jej marzną stopy, to analogia sama się nasywa...
Miałam jej wyfilcować kapciuszki.
Wyzwanie w Szufladzie mnie zmobilizowało, oraz to, że znów jest tylko jeden kapeć, a drugiego wcięło...
A efekt małej formy- 13,5 cm długości, jest taki:

i do tego zdjęcia mnie samej w wieku wczesnodziecięcym z rzeczonym obuwiem...
