To nie jest tak, że Licho nie filcuje i że porzuciłam wełnę dla papierów. Fakt, filcuję dużo mniej , bo brak mi warunków w domu, by na kilka godzin zagarnąć pół ara podłogi :)
marzy mi się sukienka, jedną sobie jakiś czas temu zrobiłam, choć jeszcze nie pokazałam tutaj...i była to droga przez mękę...przy układaniu. Dlatego tym razem postanowiłam uwić coś niewielkiego...
Meduza ma ok 80 cm długości, zrobiona jako cobweb z wełny Shetland, włóczki, włókien tencel i angeliny. Jest cieniutka, przenikliwa i mięciutka.
Żeby jej nie deformował sznureczek, wsparłam się kółeczkiem ze sztywnej folii(?) od wewnątrz.
Powstała jako inspiracja do wyzwania w Szufladzie pt. "Zwierzęta", na które wszystkich chętnych zapraszam!
***
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tencel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tencel. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 września 2014
wtorek, 1 stycznia 2013
śnieżny szal
Dawno nie pokazywałam nic filcowego...co nie znaczy, że nie mam co pokazywać,tylko zdjęć brak albo czasu, albo pamięci.
Szal zrobiłam w wymiance świątecznej w Szufladzie dla Penini.
Oczywiście cobweb, oczywiście z falbaną, oczywiście baiły i oczywiście z różnymi włóknami.
I oczywiście zdjęcia wyszły sobie takie se...
Użyłam tu: silk laps, czesanka merynos z jedwabiem 70/30, tencel, nylon tęczowy, angelina, taka ni to niebieska, ni fioletowa, rozpuszczana od temperatury dała taki opalizujący połysk...
Nie wiem ile waży szal, ale chyba niewiele :)
Jak przyszedł śnieg, to uwiłam szaliczek :)
Teraz brak bieli...
Poza tym przyszedł Następny Rok i z tej okazji mogłabym sobie i Wszystkim Wam coś życzyć :)
Oczywiście życia z odrobiną pikanterii- od nadmiaru boli język :)
Szal zrobiłam w wymiance świątecznej w Szufladzie dla Penini.
Oczywiście cobweb, oczywiście z falbaną, oczywiście baiły i oczywiście z różnymi włóknami.
I oczywiście zdjęcia wyszły sobie takie se...
Użyłam tu: silk laps, czesanka merynos z jedwabiem 70/30, tencel, nylon tęczowy, angelina, taka ni to niebieska, ni fioletowa, rozpuszczana od temperatury dała taki opalizujący połysk...
Nie wiem ile waży szal, ale chyba niewiele :)
Jak przyszedł śnieg, to uwiłam szaliczek :)
Teraz brak bieli...
Poza tym przyszedł Następny Rok i z tej okazji mogłabym sobie i Wszystkim Wam coś życzyć :)
Oczywiście życia z odrobiną pikanterii- od nadmiaru boli język :)
Świetnej zabawy i inspiracji,
Autoironii- na wzmocnienie :)
bliskości tych, na którym nam zależy
egalitaryzmu
Aby coś dobrego znalazło się dla każdego i by 2013 zmienił na lepsze tylko to co niedomagało, dobre zostawił w spokoju :)
sobota, 17 marca 2012
Torba z Głębi
Od jakiegoś czasu ciągnęło mnie do następnej morskiej torby, a właściwie do torby na wiosnę. I stęskniłam się też za robieniem filcowego oka.
Projekt wyrysowany był na karteczce formatu A7 :)
Tydzień temu ekscytacja sięgnęła zenitu i jęłam po nocy układać...
Miętosiłam w poniedziałek, z pomocą pralki również, bo brakowała mi czasu. Jechałam we wtorek rano do Ustki i torba po prostu musiała być gotowa. Miotając się między torbą, walizkami a ostatnim ogarnianiem domu i skrzynką, której w konsekwencji nie skończyłam, dokończyłam filcowanie po pierwszej w nocy, ale żeby wyschło do rana...rano odwirowałam i przy pomocy piekarnika wysuszyłam...poparzyłam sobie łapę o grzałkę przy okazji, a zamek i koraliki doszyłam w pociągu :)
Musicie wybaczyć egzaltację dziełem, ale nie mogłam się oprzeć takiej ilości zdjęć...i zauważyłam, że perkate dziury przyciągają otoczenie do grzebania w nich :)
Poza tym zjazd psychologów odbył się w fajnej atmosferze, było sporo śmiechu, wymiany poglądów, można było zaobserwować fantastyczny wręcz przypadek lizydupstwa, obfociłam jedną klimatyczną knajpkę, z czego relacja będzie na drugim blogu, wypiłam dużo granego wina- mniam! i nabyłam aromatyczną kawę-gruszka w czekoladzie!
O tej porze roku raczej trudno tam o atrakcje, wszystko pozamykane jeszcze, ale spacery dobrze mi zrobiły.
A oto i moja chluba:
Tu i ówdzie pobłyskuje bordowo farbowany tencel. Turkusowo farbowany zmył się do lekkiego błękitu (brzegi dziury po prawo od oka)- beznadziejny barwnik mam niestety (durol uniwersalny)
Projekt wyrysowany był na karteczce formatu A7 :)
Tydzień temu ekscytacja sięgnęła zenitu i jęłam po nocy układać...
Miętosiłam w poniedziałek, z pomocą pralki również, bo brakowała mi czasu. Jechałam we wtorek rano do Ustki i torba po prostu musiała być gotowa. Miotając się między torbą, walizkami a ostatnim ogarnianiem domu i skrzynką, której w konsekwencji nie skończyłam, dokończyłam filcowanie po pierwszej w nocy, ale żeby wyschło do rana...rano odwirowałam i przy pomocy piekarnika wysuszyłam...poparzyłam sobie łapę o grzałkę przy okazji, a zamek i koraliki doszyłam w pociągu :)
Musicie wybaczyć egzaltację dziełem, ale nie mogłam się oprzeć takiej ilości zdjęć...i zauważyłam, że perkate dziury przyciągają otoczenie do grzebania w nich :)
Poza tym zjazd psychologów odbył się w fajnej atmosferze, było sporo śmiechu, wymiany poglądów, można było zaobserwować fantastyczny wręcz przypadek lizydupstwa, obfociłam jedną klimatyczną knajpkę, z czego relacja będzie na drugim blogu, wypiłam dużo granego wina- mniam! i nabyłam aromatyczną kawę-gruszka w czekoladzie!
O tej porze roku raczej trudno tam o atrakcje, wszystko pozamykane jeszcze, ale spacery dobrze mi zrobiły.
A oto i moja chluba:
Tu i ówdzie pobłyskuje bordowo farbowany tencel. Turkusowo farbowany zmył się do lekkiego błękitu (brzegi dziury po prawo od oka)- beznadziejny barwnik mam niestety (durol uniwersalny)
z tyłu też organza
I jeszcze rączki też z organzą
środa, 21 grudnia 2011
choinki i inne takie...
Nadal w przewadze biel, inne kolory w awangardzie.
Choinki miały być na patykach i w doniczkach, ale na razie ich nie mają i nie wiem, czy zdążą w tym roku mieć. Brak czasu i pamięci, żeby jakieś badyle znaleźć na dworze. A pod śniegiem to w ogóle chyba trudno szukać...ale jest śnieżek, choć taki chwilowy...
Do tego podam jeszcze jedną z kartek świątecznych, które posłałam...
i kolejne bombki z wnętrzem w zbliżeniu:
Przy okazji pisania, nie omieszkam też pożyczyć Wam wszystkim wesołych, pełnych ciepła, sielskości, ostoi spokoju i odpoczynku Świąt Bożego Narodzenia! Ja uwielbiam usiąść wieczorem, przy zgaszonym świetle, obserwować tajemniczo oświetloną igiełkami lampek choinkę...to najlepszy relaks i ukojenie...Wam również go życzę, w ulubionych przez Was momentach!
Choinki miały być na patykach i w doniczkach, ale na razie ich nie mają i nie wiem, czy zdążą w tym roku mieć. Brak czasu i pamięci, żeby jakieś badyle znaleźć na dworze. A pod śniegiem to w ogóle chyba trudno szukać...ale jest śnieżek, choć taki chwilowy...
Do tego podam jeszcze jedną z kartek świątecznych, które posłałam...
i kolejne bombki z wnętrzem w zbliżeniu:
Mam ich jeszcze parę w zanadrzu, ale co z niego się wyłoni...czas ucieka...
Przy okazji pisania, nie omieszkam też pożyczyć Wam wszystkim wesołych, pełnych ciepła, sielskości, ostoi spokoju i odpoczynku Świąt Bożego Narodzenia! Ja uwielbiam usiąść wieczorem, przy zgaszonym świetle, obserwować tajemniczo oświetloną igiełkami lampek choinkę...to najlepszy relaks i ukojenie...Wam również go życzę, w ulubionych przez Was momentach!
sobota, 8 października 2011
chabry i jeżyny
Do szalika i torebki, które ostatnio pokazałam dorobiłam jeszcze rękawki, czy też rękawiczki bez palców. Cekiny się nieco zbiesiły i chyba podoszywam, żeby wyrównać
Koleżanka przefarbowała się na pomarańczowo i stwierdziła, że chce fioletowy szal i żeby były też kwiaty i wstawki z cekinów i koronki i jedwabie.
A na koniec lekka inspiracja na jesień, aby dla dalszej wiecznej sławy, coś mojego znów poszło w świat :)
Zawsze podobało mi się to zdjęcie- dla mnie taka alegoria odchodzącego lata.
Dlatego postanowiłam zrobić rękawiczki, mitenki dla chętnych, którzy zamieszczą informację o tym podarunku u siebie na blogu, napiszą kilka słów w komentarzu o tym, co pięknego jest w jesieni i poczekają na wytypowanie zwycięzcy do 23 października. Takie małe candy :) A oto świeczka do tej gry :)
Mięciutka wełna z rainbow od Crafttrioszek(niestety nie widzę już tej kolorystyki w sprzedaży), tęczowe nici nylonu i jedwabiu, loki i kuleczki wełniane oraz jedwabne śmieci :) Rękawiczki prawie do łokcia. Zapraszam!
Koleżanka przefarbowała się na pomarańczowo i stwierdziła, że chce fioletowy szal i żeby były też kwiaty i wstawki z cekinów i koronki i jedwabie.
A na koniec lekka inspiracja na jesień, aby dla dalszej wiecznej sławy, coś mojego znów poszło w świat :)
Zawsze podobało mi się to zdjęcie- dla mnie taka alegoria odchodzącego lata.
Dlatego postanowiłam zrobić rękawiczki, mitenki dla chętnych, którzy zamieszczą informację o tym podarunku u siebie na blogu, napiszą kilka słów w komentarzu o tym, co pięknego jest w jesieni i poczekają na wytypowanie zwycięzcy do 23 października. Takie małe candy :) A oto świeczka do tej gry :)
Mięciutka wełna z rainbow od Crafttrioszek(niestety nie widzę już tej kolorystyki w sprzedaży), tęczowe nici nylonu i jedwabiu, loki i kuleczki wełniane oraz jedwabne śmieci :) Rękawiczki prawie do łokcia. Zapraszam!
poniedziałek, 19 września 2011
Chabrowo
Dwa lata temu kupiłam buty...13 cm obcasisk i piękny chabrowy kolor...czekały na swoją premierę dość długo. Ale,żeby nie czuły się samotne dorobiłam do nich torebeczkę i szal. Z kolorem wełny było ciężko bo takowej nie posiadałam i nie umiałabym tego koloru też i zrobić. Pofarbowałam tylko dodatki- szmatki i tencel. Ale dzięki temu, że kolory mieszać można wyszło jednak bardzo podobnie do butów.
Torebka jest ufilcowana na organzie, żeby była guzełkowata, no i nie hciało mi sie za dużo wełny rozkładać, są tylko dwie warstwy i czasem, dla efektu, materiał widać.
Torebka jest ufilcowana na organzie, żeby była guzełkowata, no i nie hciało mi sie za dużo wełny rozkładać, są tylko dwie warstwy i czasem, dla efektu, materiał widać.
niedziela, 11 września 2011
Same dziury
Przesadziłam jednak z ilością dziur...dodatki różne własnoręcznie farbowane lub nie. Użyłam jak zwykle silk lapsów, nici jedwabnych, fioletowego tencela.
Taki leśny miał wyjść. I wyszedł, jak po ataku korników lub gąsienic jakiegoś żarłocznego motyla...
Mięciutki i leciutki. Dość mocno się trzyma, mimo pozorów.
Ale drugi raz już tak szaleć nie będę.
Taki leśny miał wyjść. I wyszedł, jak po ataku korników lub gąsienic jakiegoś żarłocznego motyla...
Mięciutki i leciutki. Dość mocno się trzyma, mimo pozorów.
Ale drugi raz już tak szaleć nie będę.
sobota, 18 czerwca 2011
miał być niewidzialny...
Szal typu cobweb...Jak go rozłożyłam to był prawie niewidoczny...ale po obróbce-miętoszeniu, żeby trzymał się mocno, to zyskał na widzialności.
Farbowałam tu: wełnę, tencel i silk laps. Gotowce to nici, jaśniejsze i ciemniejsze wełniane akcenty...
Do farby uniwersalnej rozrobionej w dużym słoiku wrzuciłam najpierw soli i włożyłam na chwilę tencel, potem dolałam octu i wrzuciłam jedwabne włókna. Włókna trzeba najpierw unurzać było w farbie, a potem w niej wymiętosić na folii, bo nie chcą nasiąkać...potem do słoika, zakręcić troszkę i do piekarnika :) Ten sposób ostatnio często eksploatuję, bo octowe opary zaczęły mi niszczyć (myślę,że to one) te metalowe żeberka w piekarniku...a eksperymenty wielokolorowe szczelnie muszę zakręcać w folię...To tyle o dzikich sposobach Licha barwienia :)
Farbowałam tu: wełnę, tencel i silk laps. Gotowce to nici, jaśniejsze i ciemniejsze wełniane akcenty...
Do farby uniwersalnej rozrobionej w dużym słoiku wrzuciłam najpierw soli i włożyłam na chwilę tencel, potem dolałam octu i wrzuciłam jedwabne włókna. Włókna trzeba najpierw unurzać było w farbie, a potem w niej wymiętosić na folii, bo nie chcą nasiąkać...potem do słoika, zakręcić troszkę i do piekarnika :) Ten sposób ostatnio często eksploatuję, bo octowe opary zaczęły mi niszczyć (myślę,że to one) te metalowe żeberka w piekarniku...a eksperymenty wielokolorowe szczelnie muszę zakręcać w folię...To tyle o dzikich sposobach Licha barwienia :)
Lewa strona z tencel,
A prawa z silk laps w roli głównej i jedwabnymi nićmi...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
