Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 maja 2012

ATC kartki i torebka

 Zrobiłam ATC w nietypowym kształcie. W sumie jest to na potrzeby dwóch wyzwań. Do Szuflady- jako projekt do wyzwania diamentowego
robiony był też z myślą o wyzwaniu w Craft Artwork.



Jakiś czas temu pewna osoba umówiła się ze mną na zrobienie kartki na ślub. Powstały trzy, bo nie wiem, co się spodoba.
 Do tego w międzyczasie powstawała torebka, w sumie z papieru, a bardziej z kartonu po papierach. Torebka miała być dla scrapki- wyzwaniowo, ale nie zdążyłam, bo wyjechałam :) Dodawałam ciągle coś z tych rzeczy, które wykorzystywałam przy robieniu karteczek i w sumie pasuje do trzech kartek na raz :)










środa, 21 grudnia 2011

choinki i inne takie...

Nadal w przewadze biel, inne kolory w awangardzie.
Choinki miały być na patykach i w doniczkach, ale na razie ich nie mają i nie wiem, czy zdążą w tym roku mieć. Brak czasu i pamięci, żeby jakieś badyle znaleźć na dworze. A pod śniegiem to w ogóle chyba trudno szukać...ale jest śnieżek, choć taki chwilowy...





 Do tego podam jeszcze jedną z kartek świątecznych, które posłałam...

 i kolejne bombki z wnętrzem w zbliżeniu:



Mam ich jeszcze parę w zanadrzu, ale co z niego się wyłoni...czas ucieka...

Przy okazji pisania, nie omieszkam też pożyczyć Wam wszystkim wesołych, pełnych ciepła, sielskości, ostoi spokoju i odpoczynku Świąt Bożego Narodzenia! Ja uwielbiam usiąść wieczorem, przy zgaszonym świetle, obserwować tajemniczo oświetloną igiełkami lampek choinkę...to najlepszy relaks i ukojenie...Wam również go życzę, w ulubionych przez Was momentach!

sobota, 8 października 2011

chabry i jeżyny

Do szalika i torebki, które ostatnio pokazałam dorobiłam jeszcze rękawki, czy też rękawiczki bez palców. Cekiny się nieco zbiesiły i chyba podoszywam, żeby wyrównać

Koleżanka przefarbowała się na pomarańczowo i stwierdziła, że chce fioletowy szal i żeby były też kwiaty i wstawki z cekinów i koronki i jedwabie.




A na koniec lekka inspiracja na jesień, aby dla dalszej wiecznej sławy, coś mojego znów poszło w świat :)
Zawsze podobało mi się to zdjęcie- dla mnie taka alegoria odchodzącego lata.


Dlatego postanowiłam zrobić rękawiczki, mitenki dla chętnych, którzy zamieszczą informację o tym podarunku u siebie na blogu, napiszą kilka słów w komentarzu o tym, co pięknego jest w jesieni i poczekają na wytypowanie zwycięzcy do 23 października. Takie małe candy :) A oto świeczka do tej gry :)

Mięciutka wełna z rainbow od Crafttrioszek(niestety nie widzę już tej kolorystyki w sprzedaży), tęczowe nici nylonu i jedwabiu, loki i kuleczki wełniane oraz jedwabne śmieci :) Rękawiczki prawie do łokcia. Zapraszam!

wtorek, 13 września 2011

Różana torebeczka

Nie mam cierpliwości do robienia toreb, co zresztą widać, bo ostatnia to jakoś rok temu tu gościła. Wielokrotnie rysowałam sobie w różnych zeszytach projekty torebeczek, jakiś czas temu w przypływie szału zakupiłam też trochę różnych bigli i rączek do toreb owych...i nic z tego.
Właściwie, to ta torebka zaczęła powstawać pół roku temu. Główny problem polega na tym,że jak nie umiem wszywać podszewek. Bo to igła ręcznie trzeba robić, a ja nigdy takiej żmudnej roboty nie lubiłam i zawsze coś sknocę. No, ale wyzwanie z Szuflady wymusiło na mnie decyzję o zrealizowaniu koncepcji.
Powiem tylko tyle- ta wełna, ponoć hiszpańska, kupowana po pół kilo, jest okropna do filcowania! Trzeba się narolować jak dzika, trzy razy dłużej niż normalnie, wtedy dopiero zaczyna przypominać mocny filc. Jest niby puszysta, nieco szorstka,ale jakaś taka...plastikowa.  Ja dodawałam trochę australijskiego merynosa, co by sobie nieco przyspieszyć proces. Do samej róży dodawałam jeszcze troszkę mohera, dla sztywności i błysku. A dla mnie na torby najlepsza jest ta właśnie szorstka sztywna, ale nie puszysta...tylko takiej już znaleźć nie mogę i to też wpływa na brak toreb na warsztacie...
Co do projektu, to nie jest to róża ze znanego rosyjskiego tutoriala, gdzie każdy płatek był osobno dofilcowany, bo na tym materiale bym tego nie zrobiła, poza tym ja leniwa jestem i nigdy bym chyba do tego tak nie podeszła...zrobiłam jak zwykle po swojemu i na skróty, filcując wszystko razem :)


I jeszcze p.s.
o.m. zwróciła mi uwagę na brak zdjęcia podszewki. Zapomniałam. Już podaję, choć koślawo wygląda, to tak nie jest...


poniedziałek, 13 czerwca 2011

Tym razem brązowo

Dziś będzie nieco brązów, bo dawno już nic takiego tu nie było.
ten kołnierz powstał na życzenie...leży już sobie od jakiegoś czasu, bo wciąż nie miałam czasu na zdjęcia i całą resztę. Ciekawe, czy ta osoba pozna, ze to jest ten właśnie dla Niej i czy się spodoba...
Ręcznie farbowane jedwabne wstęgi, dodatki z koronek (słabo widoczne niestety)z cekinowych warkoczy, jedwabnych włókien i nici.





 A tak poza tym to jeszcze kwiatuch zrobiony na wyzwanie kolorystyczne do Szuflady

czwartek, 18 listopada 2010

Słodziaczek

Na wyzwanie szufladowe o różowym kiczu przygotowałam ukwiecony kołnierz w kolorze fuksji.


Wszystkie kwiatuchy poza broszką są uwite w kołnierzu.
Kolor chodził za mną od pewnego czasu. Zakupiłam kiedyś multikowor, w którym była ta fuksja i rozchorowałam się na niego. Próbowałam sama ufarbować, ale nie wychodziło, więc zakupiłam sobie go pojedynczo, z myślą o jakimś szalu.


I oto zrobiłam przesłodki kołnierzyk. Trudno uchwycić całość, zdjęcia z łazienki, gdzie masa halogenów, bo w obecnych czasach, ciężko w ciągu dnia nie siedzieć przy świetle...

poniedziałek, 4 października 2010

Kolejne lusterko, z przypominajką

Powróciłam do cięcia i filcowania luster. To jest dość spore, może sobie spokojnie wisieć na ścianie i całą twarz odzwierciedla...

Jakoś tak brakowało mi złotej jesieni, więc w piątek wyfilczyłam zwierciadełko w energetyzujących kolorkach. Dziś doczekały się koraliczków.

Jako ciekawostkę mogę dodać, że lusterko ma organzynową kieszonkę na drobne notatki, zdjątko czy inną duperelkę.

środa, 22 września 2010

Jesienna torebka

Z ufarbwanej wełny z postu poniżej powstała jakiś czas temu torebeczka mieszcząca format A4 spokojnie. Na to rzucony został motyl z prefilcu, który mi się troszkę skurczył i stał się wypukły.

Poza tym odbyłam pouczającą rozmowę z jedną Crattrioszką na temat farbowania. Jak to dobrze, że są tacy mądrzy ludzie, bo dzięki temu, może wreszcie przestanę się wściekać na tę moją wełnę... Wszystko polega na tym, że muszę teraz spróbować inaczej farbować... Głównie chodzi o ilość barwnika (za dużo), ilość octu (dużo) czas nurzania (chwilka i ostudzić), a może i o sam barwnik...Jestem jak dziecko we mgle, ale za to lubiące się bawić w chowanego...Od jutra dalsze eksperymenta...

Poza tym znalazłam, dzięki jednej craftlady, ciekawą stronę z tutorialami do filcowania
http://www.feltinglessons.com/
Bardzo pouczające, zwłaszcza o robieniu nuno.

Tymczasem rodzinnie wciągnęła nas gra Drawn i oderwać się od tego trudno...A grafika jak piękna, czarowna...


wtorek, 24 sierpnia 2010

Retro lussteretchko



Zachęcona kolorystycznie postem o naturalnych barwach wełny u pani Beaty, popełniłam następne lusterko. Tym razem retro, frymuśnie.

Tyle, że problem nastręcza samo lustro. Okazuje się, że minia źle znosi wodę, robią się jakby odpryski, paski itp, czego nie było przed obróbką z wodą. Jako, że mam w zanadrzu jeszcze kilka pomysłów na lusterka, w najbliższym czasie nawiedzę nomi, by zakupić jakieś proste lustro w celach pocięcia go.
Kształty lustra wewnątrz nijak się mają do otworu, są znacznie większe, ale drżę o to, by nie wypadły, czy też otwór ramy nie powiększył się zanadto i tak się asekuruję.







środa, 4 sierpnia 2010

Pochemrane wisiory

Wakacje w dominancie.
Żeby nie było, że się obijam!
Wyjazdy i inne liche sprawy spowodowały, że mam kilka rzeczy niedokończonych.
Zrobiłam tez torbę w maki, na prezent-bez zdjęć...
.

Dziś prezentuję dwa filcowije.

#1
Petrol
Pamiętam z dzieciństwa kolory rozlanej na chodniku, zwłaszcza mokrym, benzyny. Te metaliczne tęczowe kolory- im dłużej mieszane patykiem tym bardziej żółte i brązowe się stawały. Lekko tknięte- fiolety, błękity, zielenie i róże... ach. Lubię nadal takie mieszanki, stąd pomysł na uwicie czegoś takiego.


Zatem pierwszy komplet z zielono-czerwoną organzyną, w kolorach benzynki.
Najpierw to w sumie kolczyki do niego były, a wisior powstał ostatnio. Dopełniony koralikami i sreberkiem. Na jedwabnych tasiemkach. Pięknego fioletu i mieniących się koralików, jednak jakoś zdjęcia nie łapią :/






#2
Wiosennka
Drugi naszyjnik czekał na finisz od wiosny. Najpierw były kwiatki, nie wiadomo co dalej, potem dredy z liśćmi, a ostatnio siadłam uzbrojona w igły i połączyłam to wszystko razem na sucho, raniąc się przy igłowaniu kilka razy w paluszek. Koraliczki miały być jako te krople rosy porannej...






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...