Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koronka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koronka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 października 2017

Ćma i koronki

Przykro to stwierdzić ale posiadanie kota wyklucza u mnie uzupełnianie zapasów ciem. To już jedna z ostatnich w jako takim stanie. Dlatego zasłużyła sobie na jesienną oprawę.
A jesień nie zawodzi w tym roku, jest cudnie, ciepło... tylko okazji brak na zdjęcia. Muszę się zmobilizować, bo za chwilę nic na drzewach nie zostanie.  Dziś byłam w lesie, ale akurat padało i efekty tego dość mizerne- są poniżej.

Ćma znajduje się w tabliczce inspiracyjnej. Wiem, że sam pomysł używania owadzich trucheł może się wydawać dziwaczny, stąd pomysł na sentencję :) 









 Tabliczka jest pracą inspiracyjną Wyzwania w Szufladzie Jesienne Bingo. Do końca miesiąca możecie tam zgłaszać się do zabawy według wytycznych. Serdecznie zapraszam!



A tu już dzisiejsze, przedpołudniowe Jezioro Szmaragdowe w Szczecinie. Czasami tam jeździmy pobiegać, połazić dookoła, wypić kawę lawendową. Dziś  był bieg CityTrail, więc mimo kiepskiej pogody trzeba było zebrać się i w strugach deszczu przeżyć kilka godzin :)



To zdjęcie zgłoszę jeszcze do FOTOGry w Art- Piaskownicy, bo nie wiem, czy lepsze mi się w tym miesiącu trafi...






niedziela, 25 grudnia 2016

Dzwonek

Święta i koniec roku to tradycyjny czas składania sobie pięknych życzeń, snucia planów i łapanie się za nowe postanowienia, refleksja nad starym rokiem i robienie bilansu.
Ja ze swej strony chciałabym życzyć Wam, którzy tu zaglądacie, mimo tylu innych ciekawych miejsc do odwiedzenia, byście spędzili ten czas wśród ludzi, którzy są dla Was na prawdę ważni, tak jak lubicie, by panował spokój, miłość, dobro i radość. W nadchodzącym roku życzę zaś Wam, by udało się zrealizować choć jedno ważne dla was postanowienie i by ta cząstka weny, która krąży we wszechświecie, na Was spłynęła powodując twórczą pasję, zaangażowanie i szczęście!


 Pozostając w klimacie Świąt pokażę Wam, co w tym przedświątecznym rozgardiaszu udało mi się sklecić.

 W tym roku, ze względu na kota, mamy tylko na oknie choinkę z patyków. Na razie daje radę.


A tu praca inspiracyjna na Wyzwanie Dzwonek w Szufladzie, do końca roku, jeszcze można coś tam dzwonkowego zgłaszać.

 Grudzień to była fotograficzna ekwilibrystyka...



W pracy użyłam tylko farby białej do tkanin DecoArt SoSoft i pękającej Crackle Paint
 




http://decoart.com/

niedziela, 19 kwietnia 2015

Koronkowe Końcówki

Nie wiem co Wy robicie z końcówkami koronek, ale ja do tej pory nie miałam żadnego pomysłu co z nimi począć. Do tego jestem jak Wiwióra, która wszędzie chowa różne skarby, a potem nie pamięta gdzie je upchnęła. Po miesiącach znajduje przypadkiem coś, przez co przetrząsnęła kiedyś całą chatę i przerzuciła dobytek i...diabeł ogonem nakrył. Dlatego zdecydowałam się na dramatyczny krok zrobienia czegoś, co niełatwo zgubić, zapodziać, czy upchnąć bez problemu, by zyskało niewidzialność.
Ze starego kalendarza powstał folder, okładki do umieszczania między nimi  tych koronkowych odcinków, które upychałam tu i ówdzie, których nie było sensu zwijać, nawijać na szpulki i takie tam.
Od pewnego czau nawiedzam second handy w centrum mojego...szumnie zwanego miastem...miejsca zamieszkania. Pojawiło się ich kilka w wielkometrażowym wydaniu. Więc wpadam tam jak hiszpańska inkwizycja ( nie tylko zresztą ja, bo tłumy tam bywają) i pozyskuję odzież w której znajdują się wszelkich szerokości koronki i różnej maści koraliki. Powoli staję się wybredna. Ale dzięki tym wyprawom w końcu zaczęłam mieć poczucie posiadania wystarczających (sic!) zapasów.

Do rzeczy.
Praca zawiera zamek. Bo taki jest temat Otwórz Szufladę przez  miesiąc. Zamek ma na pewno więcej lat niż ja, więc jest zabytkiem :)
Praca, oprócz kleju i trochę gesso, nie zawiera w zasadzie innych mediów- bez żartu!
Praca zawiera zdobyte przy pomocy nieocenionego Pinterestu zdjęcie Lily Elsie- to dla szukających wszędzie plagiatorów i rękodzielniczego copycat effect.
Użyłam tu papierów  7DotsStudio "Wonderland" , Makowego Pola "Palimpsest", Bo Bunny "Timepieces", ćma jest od 13arts "Fly Away", jak by to kogoś interesowało...




wewnątrz



poniedziałek, 22 października 2012

Sezon dyniowy...

To troszkę ina wersja dyni...ale, tak spodobał mi się pomysł strojenia ich w szmatki i koronki, że nie mogłam się oprzeć...
Udało mi się zdobyć białą dyńkę, po drodze upadła mi i zyskała uśmieszek...:)
I ogonka nie miała, więc uformowałam go z papierowego ręcznika i medium żelowego...



niedziela, 13 maja 2012

W pewnej rzeczywistości świnie też latają...

Z fascynacji steampunkowymi klimatami, po obejrzeniu po raz kolejny Sherloka Holmesa by Guy Ritchie, po otrzymaniu pięknych koronek od Wioli i na wyzwanie w scrapkach wyzwaniowo powstałam tabliczka motywacyjna, uskrzydlająca :) Bo jak sobie czasami pomyślę o rzeczywistości...to mam ochotę myśleć,że to chwilowy wytwór mojego umysłu...
Widelec to spadek po babci, a tabliczka zawiśnie w pracy, bo tam bez refleksji ani rusz...
Przy okazji szukania deseczki zniosłam do domu siatkę kory i jakieś starocie, ponadto sprzątnęłam piwnicę, więc przez chwilę maiłam poczucie sterowania rzeczywistością :)



 a tak w całości z widelcem




Mój ulubiony cytat z Matrixa był właściwie pierwszym, który przyszedł mi do głowy- w zależności od sytuacji budzi spokój lub żal :)

sobota, 19 listopada 2011

Znów ciemność...

Ostatnio z pasją poświęcałam się poszukiwaniom papierów i dodatków do scrapbookingu, więc pisanie o filcu zeszło na plan dalszy. Do tego ciagle mnie nękają jakieś choróbska. Nawet teraz boli mnie ucho i prawa strona szyi...moze mnie tylko przewiało, ale bardzo to uciążliwe.
Będąc w Elblągu w okolicy Święta Zmarłych znów nawiedziłam moja ulubioną pasmanterię, gdzie przetraciłam trochę funduszy na dodatki cekinowe...
W pracy rozpoczęłam nierówną walkę z programem readaptacyjnym- skazani zaczęli robić kartki świąteczne. jak zobaczyli papierzyska, stemple, tusze, tasiemki, dziurkacze, to oszaleli :) A mam  grupie taki wachlarz przypadków ciekawych...ech, chyba więcej napisać nie mogę niestety...a walka polegała na tym, by dotarły do mnie wszystkie materiały...niestety nadal oczekuję na niektóre z nich.
Robienie kartek, nawet tych prostych, daje dużo frajdy!
Wracając do filcowania nadmienię,że ukończyłam kilka rzeczy. Dziś partia naznaczona czernią.
Na początek kołnierz z różą :)

 Pięknie odstaje po zbiegnięciu się wełny.


A następnie powstał dziurawy szal z falbanami. żaden mól nie powstydziłby się chyba takiej roboty :) Prawie same dziury :) do tego kwiaty i cekinowe ornamenty.



sobota, 8 października 2011

chabry i jeżyny

Do szalika i torebki, które ostatnio pokazałam dorobiłam jeszcze rękawki, czy też rękawiczki bez palców. Cekiny się nieco zbiesiły i chyba podoszywam, żeby wyrównać

Koleżanka przefarbowała się na pomarańczowo i stwierdziła, że chce fioletowy szal i żeby były też kwiaty i wstawki z cekinów i koronki i jedwabie.




A na koniec lekka inspiracja na jesień, aby dla dalszej wiecznej sławy, coś mojego znów poszło w świat :)
Zawsze podobało mi się to zdjęcie- dla mnie taka alegoria odchodzącego lata.


Dlatego postanowiłam zrobić rękawiczki, mitenki dla chętnych, którzy zamieszczą informację o tym podarunku u siebie na blogu, napiszą kilka słów w komentarzu o tym, co pięknego jest w jesieni i poczekają na wytypowanie zwycięzcy do 23 października. Takie małe candy :) A oto świeczka do tej gry :)

Mięciutka wełna z rainbow od Crafttrioszek(niestety nie widzę już tej kolorystyki w sprzedaży), tęczowe nici nylonu i jedwabiu, loki i kuleczki wełniane oraz jedwabne śmieci :) Rękawiczki prawie do łokcia. Zapraszam!

piątek, 23 września 2011

W ciemność się odzieję....

W sumie to w tytule książki była północ...
Ja jestem nieugiętą fanatyczką książek Pratchetta, zwłaszcza tych części, w których są czarownice i Straż Miejska :) Stąd taki post. Tylko jak w większości dotyczyć będzie filcu...
Jakiś czas temu powstał pomysł na szal czarny, z różnymi koronkowymi dodatkami. Znalezienie takowych zajęło mi kilka miesięcy. W sumie kosztem czterech różnych bluzek, koszulek wyszperanych po lumpach (czarownice odziewają się głównie w ciuchy po kimś otrzymane:) ), apaszki, cekiniastej spódnicy, wełny z merynosa (nie tylko 'świeżej' ale i jakiejś starej falbany z nieudanej chusty), bambusa i nici jedwabnych powstał szaliczek północny. Nie wszystko jest tu jedwabne (tylko falbanki obszywane na turkusowo), raczej przeważają wariacje na temat poliestru.

 Jest cieniutki, z dwóch lekkich warstw, jak ostatnio zresztą wszystkie moje szale, problem tylko taki, że mocno się te warstwy kurczą, ok.50%...
 W zasadzie zdjęcia są próbą sił z nowym aparatem...
 Jedyny mankament to długość- po opleceniu dookoła ciężko go zawiązać, czeka na broszę do spięcia...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...