Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielony. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 maja 2020

The Witching Hour

Cześć!

Długo zabierałam się za zrobienie tej pracy, bo marzyła mi się w niej świecąca lampka, a nie statysta. W poprzednich tego typu alchemicznych pracach są świeczki, ale raczej nie ryzykowałabym podpalania ich, bo mogłoby to się skończyć zajęciem się całości.
Bardzo spodobał mi się tytuł majowego wyzwania w Art Daily Cafe "Whichery and Magic"
Noce są już coraz krótsze, ptaki śpiewają od świtu do świtu, przyroda wybuchła zielenią i kwieciem. W lesie robi się nieco duszno, cienisto i magicznie.W jakiejś chatce w głębi leśnej może właśnie jakaś czarownica zaczyna swoje obrzędy...

I was preparing for this work for a long time because I dreamed of it with a glowing lamp, not a dummy. In previous alchemical works of this type there are true candles, but I would rather not risk lighting them, because it could end with taking fire of the whole.

I really liked the title of the May challenge at the Art Daily Cafe "Whichery and Magic" that inspired me and caused to make it.

Nights are getting shorter, birds sing from dawn to dawn, nature exploded with greenery and flowers. In the forest it gets a bit stuffy, shady and magical. In a hut deep in the forest maybe a witch is starting her whitchcraft and rituals ...












https://artdailycafe.blogspot.com/2020/05/may-2020-witchery-and-magic.html



niedziela, 1 lipca 2018

Złoty Balonik

Notesów nigdy dość!
Ten jest niewielki, miał kartki i okładkę z papieru czerpanego, znalazłam go w jakimś lumpeksie. Przeleżał sobie w zbirach pod tytułem "bazy". Ostatnio zachwyciły mnie tu i ówdzie prace z takim jakby mchem, nie pamiętam już, gdzie je widziałam... No i w związku z tym pomyślałam, że zacznę też próbować mchu :D
Stąd kolejna okładka, kolejnego notesiku.
Jako letnia inspiracja dla Wyzwania Summer Special Anything Goes Steampunk/Industrial u San Dee&amelie's Steampunk Challenge.
Wyzwanie trwa dwa najbliższe miesiące, wiec zapraszam do letniej zabawy!







https://decoart.com/blog/

Takich produktów użyłam w tej pracy od DecoArt:


https://sandee-and-amelie.blogspot.com/2018/07/sandee-steampunk-summer-special-2018.html

sobota, 1 lipca 2017

Dama z klatką

Tuż przed rozjazdami- wyjazdami i logistyczna gorączka transportową pokaże Wam obrazek z Damulką z Klatką. Ramka, tak zwykła, z wyprzedaży w tesco została obklejona papierem i do wewnątrz wsunęłam obrazek na tekturze. Zawsze mi się podobały takie kolory, to jakieś zafiksowanie chyba. Wybaczcie, ale nie mogłam się powstrzymać, bo dotarła do mnie tydzień temu paczka od DecoArt z kolejnymi pięknymi farbami.




Praca inspiracyjna do Wakacyjnego wyzwania u SanDee&amelie Steampunk Challenge Anything Goes Steampunk/Industrial, do którego możecie zgłaszać Wasze cudne projekty do końca sierpnia. Zapraszam!






W moim projekcie wzięły udział takie media od DecoArt:
Nie widać na zdjęciu wiec dodaję, że większa farba kredowa w kolorze Keepsake i farba z brokatem w kolorze Aqua





http://sandee-and-amelie.blogspot.co.at/2017/07/sandee-2017-summer-special-steampunk.html

https://decoart.com/mixedmediablog/


środa, 22 czerwca 2016

Przesilenie

Witam!
Dziś przesilenie letnie, najdłuższy dzień, najkrótsza noc.
Moje przesilenie letnie nastąpiło tydzień temu, kiedy samochodem zatrzymałam się na drzewie, potem spędziłam jedenaście godzin na SORach, otrzymałam rozpoznanie w przedmiocie niestabilności kręgów szyjnych, zapakowana w kołnierz ortopedyczny i zatrzymana w szpitalu.
Ale nim to nastąpiło atmosfera gęstniała, drobne przypadki na ulicach, mówienie, że następne auto to tylko bordo, bo komarów nie widać itp.

W związku z tym wszystkim takie konkluzje:
1. wierzę w fizykę i wiedzę o crash-testach- bo to, zamiast całego życia, miałam w głowie :)
2. nie życzę nikomu oczekiwania na SORach, nawet największej łajzie, co mi się mogła w życiu napatoczyć.
3. samochód w kolorze bordowym niełatwo znaleźć...komary górą.

Zmieniając temat na bardziej twórczy to tytułowy wpis do art-journalu pochodzi z czerwcowego wyzwania "Noc Świętojańska" w Szufladzie , na które zapraszam do końca miesiąca!



 Nie mogło zabraknąć pająka



piątek, 17 maja 2013

Vulnerant omnes...

 Ostatnio zasłuchiwałam się w Depeche Mode...zwłaszcza utwór Broken mi przypasował...stąd tekst wklejony do wpisu o raniących godzinach...
Dość osobiste, sama jeszcze nie ogarnęłam, ale ma związek z pewną osobą, przeniesieniem i klasycznymi mechanizmami obronnymi...szkoda gadać...

W ramach samonagradzania się za trudy koszarowych klimatów sprawiłam sobie prezent...ale jak zwykle zabrakło mi cierpliwości, by czytać warunki dostawy...jak poczytałam  w końcu, odkryłam, że zamówienia robią indywidualnie i trzeba kilka tygodni poczekać. Więc mam, ukochane, osobiste, maniacko wyczekane i upragnione, na razie 3, stemple Daniela Torrente!!!
Jako, że zielony coś mi się ostatnio przykleił do łap, powiłam scrapa w zieleniach...okazji było kilka...wyzwanie ze spinaczami na Scrapujących Polkach oraz praca laboratoryjna w 7 DOTS STUDIO z trzema odcieniami zieleni...oczywiście na moich od nich ulubionych papierach. Łeee, na zdjęciu nie widać chyba trzech...ja doliczyłam się przynajmniej pięciu...nie szkodzi... i tak wiosennie...

niedziela, 21 kwietnia 2013

Odwrót Lisa

Powoli wracam do domu. Po przygodzie jak wyprawa do Mordoru. Szkoła oficerska i pobyt 10 tygodni w koszarach (nie zawsze dało radę wrócić do domu na weekend) uświadomiło mi na prawdę sporo rzeczy. Przede wszystkim pozwoliło złapać ogromny dystans do własnej pracy- w sensie współpracy z ludźmi oraz do siebie samej.
Poznałam kilka świetnych osób, kilka na prawdę fascynujących i kilka może malowniczych, ale bardzo nieciekawych osobowościowo. I tak jak ceniłam sobie towarzystwo tych pierwszych, tak brak towarzystwa tych drugich będę sobie cenić porównywalnie. Do niektórych długo musiałam się przekonywać, a niektórych nie polubiłam nawet w połowie tak bardzo, jak można by je polubić...hehe, to mi trochę przemowę Bilba przypomina...
W trakcie przygody w Kaliszu powstawały na bieżąco wyzwania na SP, to jedyne miejsce gdzie  naonczas jeszcze coś robiłam twórczo. I część z nich dziś chciałabym pokazać.

Ten wpis powstawał w oparciu o zmianę warunków, rytmu dnia, wymagań. Nagle miałam dużo czasu na myślenie, noce bywały bezsenne. Wokół się dużo działo, ale w oderwaniu od codzienności. Granie w Dixit, wieczory bez dzieci i telewizora, rozmowy z innymi psychologami, różnych orientacji...
Dość prosty :)


Ta ryba powstała z papierowego ręcznika na płótnie naklejonym na tekturze. Bardzo fajna zabawa. Wicol i gel-medium nie do przecenienia :)


 Przedłużająca się zima dała się nam wszystkim we znaki. Siły i entuzjazm bardzo opadały. Wyłażenie wciąż na śnieg i lód, kiedy już zaczyna się kwiecień, może zepsuć niejeden humor.
Wpis w akcie desperacji!


Nadchodzi koniec mojego eskapizmu.
Ale nie mogę obojętnie przejść koło paru relacji, które w tamtym miejscu zawiązałam. A może to nie relacji, a więzi...zwłaszcza jedna dała mi się ogromnie we znaki, bo rozwijała się niepostrzeżenie i właściwie mimochodem. Bardzo mnie zaskoczyła i niestety rozczarowała na koniec. Mimo prób przewartościowania, zmian perspektywy,... i w sumie mojej niechęci do nauczycieli...Tych kilka rozmów z tym człowiekiem pokazało mi, że ludzi wspaniałych nie trzeba szukać, znajdziemy ich w najmniej oczekiwanych momentach...
Rozstanie raczej ostateczne i nie bez pewnego rozczarowania,  ze względu na stereotypowe potraktowanie mnie. Jako kobiety.

Jest jeszcze jedna relacja, którą udało mi się nawiązać, nie przełożona na razie (jeszcze) na żaden wpis i powstała bez względu na to, że z  mężczyzną :)  Zyskałam przyjaciela! Mimo wszystko,w tamtej chwili i nie bez pewnego wysiłku. Umowa opierała się na historii Małego Księcia i Lisa. Ja byłam lisem, Książę natomiast oswajał i wychowywał. Lis słuchał i mówił, co myśli :) bardzo cenne doświadczenie. Głównie w okazywaniu pokory. Bardzo wartościowy człowiek. Jeszcze się nie rozstaliśmy, ale nawet jeśli będę płakać, coś zyskałam.
Dziękuję za wszystko!

niedziela, 2 września 2012

okładki z gadzinami

Żaba to co prawda płaz, ale reszta-gadziny jak się patrzy...

Art-journal czekał długo na oprawę, do tej pory były tylko gołe tekturki...czekały na natchnienie...
Postanowiłam wiedzę warsztatową przenieść na własny grunt.

 Jeszcze nie zaobrączkowane...

 W środku


 Pierwsza myśl jak nazwać żurnal pozostała...bo w sumie to jest taka myślodsiewnia...
I oko musiało być obowiązkowo...

 i kółka

 i ważka

 i róża, i ośmiornica, i kluczyk :)

 i tarcza zegara i pająk :)
i Licho jakieś, co przycupnęło...



Wszystko mocno smarowane klejem z werniksem (muszę w końcu zakupić medium żelowe), a potem pryskane mgiełkami i na koniec lakierem, żeby mi się nic nie zmyło...

wtorek, 21 sierpnia 2012

filcowy komin

Popełniłam sobie komin, bo zbliżają się chłodniejsze poranki ... a ile można mieć szali, czy chust?
Chodziły za mną takie kolory, w sumie nadal chodzą, wiec postanowiłam wykorzystać je w wyzwaniu w Szufladzie. Jeszcze można się pokusić i coś tam zamieścić :)

Poza tym ostatni tydzień obfitował mi w rózne wydarzenia, głównie miłe, czarujące...
Byłam na jarmarku w Gdańsku, głównie by zakupić trochę staroci do "alteracji"( o zdobyczach napiszę później) i odebrać moje kolczyki ptaszki od karoliny , na które się umówiłyśmy na targach w Poznaniu, w grudniu :)
Ponadto, upiekłam na ogniu jarmarcznym i drugą pieczeń- poznałam w końcu Plastusię! Czasu nie miałyśmy wiele, ale pogadałyśmy sobie, głównie w tematach filcowych :) Brakowało mi takiej rozmowy!

I jeszcze byłam na zamku w Malborku. Pod koniec odwiedzin było tam piękne światło...

I jeszcze zaproponowano mi wejście do Design Teamu w Scrapujących Polkach, w dziale Altered Art/Mixed Media! I na razie jeszcze jestem w szoku...
I nie ochłonęłam do końca po tych atrakcjach...

Co do komina to nadmienię, że mam zamiar chyba w najbliższym czasie popełnić ich jeszcze kilka, bo robi się je lekko, łatwo i przyjemnie, oraz, co najważniejsze, w obróbce zajmują znacznie mniej miejsca niż szale...




sobota, 17 marca 2012

Torba z Głębi

Od jakiegoś czasu ciągnęło mnie do następnej morskiej torby, a właściwie do torby na wiosnę. I stęskniłam się też za robieniem filcowego oka.
Projekt wyrysowany był na karteczce formatu A7 :)
Tydzień temu ekscytacja sięgnęła zenitu i jęłam po nocy układać...
Miętosiłam w poniedziałek, z pomocą pralki również, bo brakowała mi czasu. Jechałam we wtorek rano do Ustki i torba po prostu musiała być gotowa. Miotając się między torbą, walizkami a ostatnim ogarnianiem domu i skrzynką, której w konsekwencji nie skończyłam, dokończyłam filcowanie po pierwszej w nocy, ale żeby wyschło do rana...rano odwirowałam i przy pomocy piekarnika wysuszyłam...poparzyłam sobie łapę o grzałkę przy okazji, a zamek i koraliki doszyłam w pociągu :)
Musicie wybaczyć egzaltację dziełem, ale nie mogłam się oprzeć takiej ilości zdjęć...i zauważyłam, że perkate dziury przyciągają otoczenie do grzebania w nich :)
Poza tym zjazd psychologów odbył się w fajnej atmosferze, było sporo śmiechu, wymiany poglądów, można było zaobserwować fantastyczny wręcz przypadek lizydupstwa, obfociłam jedną klimatyczną knajpkę, z czego relacja będzie na drugim blogu, wypiłam dużo granego wina- mniam! i nabyłam aromatyczną kawę-gruszka w czekoladzie!
O tej porze roku raczej trudno tam o atrakcje, wszystko pozamykane jeszcze, ale spacery dobrze mi zrobiły.
A oto i moja chluba:


 Tu i ówdzie pobłyskuje bordowo farbowany tencel. Turkusowo farbowany zmył się do lekkiego błękitu (brzegi dziury po prawo od oka)- beznadziejny barwnik mam niestety (durol uniwersalny)

 z tyłu też organza





 I jeszcze rączki też z organzą
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...