To nie jest tak, że Licho nie filcuje i że porzuciłam wełnę dla papierów. Fakt, filcuję dużo mniej , bo brak mi warunków w domu, by na kilka godzin zagarnąć pół ara podłogi :)
marzy mi się sukienka, jedną sobie jakiś czas temu zrobiłam, choć jeszcze nie pokazałam tutaj...i była to droga przez mękę...przy układaniu. Dlatego tym razem postanowiłam uwić coś niewielkiego...
Meduza ma ok 80 cm długości, zrobiona jako cobweb z wełny Shetland, włóczki, włókien tencel i angeliny. Jest cieniutka, przenikliwa i mięciutka.
Żeby jej nie deformował sznureczek, wsparłam się kółeczkiem ze sztywnej folii(?) od wewnątrz.
Powstała jako inspiracja do wyzwania w Szufladzie pt. "Zwierzęta", na które wszystkich chętnych zapraszam!
***
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 września 2014
sobota, 8 października 2011
chabry i jeżyny
Do szalika i torebki, które ostatnio pokazałam dorobiłam jeszcze rękawki, czy też rękawiczki bez palców. Cekiny się nieco zbiesiły i chyba podoszywam, żeby wyrównać
Koleżanka przefarbowała się na pomarańczowo i stwierdziła, że chce fioletowy szal i żeby były też kwiaty i wstawki z cekinów i koronki i jedwabie.
A na koniec lekka inspiracja na jesień, aby dla dalszej wiecznej sławy, coś mojego znów poszło w świat :)
Zawsze podobało mi się to zdjęcie- dla mnie taka alegoria odchodzącego lata.
Dlatego postanowiłam zrobić rękawiczki, mitenki dla chętnych, którzy zamieszczą informację o tym podarunku u siebie na blogu, napiszą kilka słów w komentarzu o tym, co pięknego jest w jesieni i poczekają na wytypowanie zwycięzcy do 23 października. Takie małe candy :) A oto świeczka do tej gry :)
Mięciutka wełna z rainbow od Crafttrioszek(niestety nie widzę już tej kolorystyki w sprzedaży), tęczowe nici nylonu i jedwabiu, loki i kuleczki wełniane oraz jedwabne śmieci :) Rękawiczki prawie do łokcia. Zapraszam!
Koleżanka przefarbowała się na pomarańczowo i stwierdziła, że chce fioletowy szal i żeby były też kwiaty i wstawki z cekinów i koronki i jedwabie.
A na koniec lekka inspiracja na jesień, aby dla dalszej wiecznej sławy, coś mojego znów poszło w świat :)
Zawsze podobało mi się to zdjęcie- dla mnie taka alegoria odchodzącego lata.
Dlatego postanowiłam zrobić rękawiczki, mitenki dla chętnych, którzy zamieszczą informację o tym podarunku u siebie na blogu, napiszą kilka słów w komentarzu o tym, co pięknego jest w jesieni i poczekają na wytypowanie zwycięzcy do 23 października. Takie małe candy :) A oto świeczka do tej gry :)
Mięciutka wełna z rainbow od Crafttrioszek(niestety nie widzę już tej kolorystyki w sprzedaży), tęczowe nici nylonu i jedwabiu, loki i kuleczki wełniane oraz jedwabne śmieci :) Rękawiczki prawie do łokcia. Zapraszam!
środa, 15 września 2010
Zabawy z farbami
Przez cały czas bawię sie farbowaniem. Odkryłam do moich celów lepsze i gorsze farby, niektóre, po wypłukaniu wełny niestety jej nie trzymały się. Pewnie to wina samej mojej obróbki, ale w niektórych przypadkach efekty były zadowalające. Frbowałam kawałki jedwabiu, czesankę i chusteczki jedwabne. A także szal, który czeka na wykończenie koraliczkami.
A oto i zbiory

I trzy farbowania dalej

A dziś jeszcze poszedł do farbowania szal z jedwabiu i trochę wełny, ale już do gara.
Ale farbuje mi się czasami bardzo nierównomiernie, tzn po wierzchu pasmo jest ok, a w środku jasne- tak jest w przypadku różu i ciemnej zieleni. A przecież wszystko było zanurzone w farbie...I podgniatane w czasie gotowania w piekarniku...
To, co powstało z farbowania pokażę następnym razem.
A oto i zbiory
I trzy farbowania dalej
A dziś jeszcze poszedł do farbowania szal z jedwabiu i trochę wełny, ale już do gara.
Ale farbuje mi się czasami bardzo nierównomiernie, tzn po wierzchu pasmo jest ok, a w środku jasne- tak jest w przypadku różu i ciemnej zieleni. A przecież wszystko było zanurzone w farbie...I podgniatane w czasie gotowania w piekarniku...
To, co powstało z farbowania pokażę następnym razem.
piątek, 27 sierpnia 2010
Pierwsze farbowanie
Moje pierwsze rainbow.
Postanowiłam poeksperymentować.
W dniu dzisiejszym przełamałam obawy, co do farbowania wełny.
Ułożyłam białą czesankę na blasze emaliowanej do piekarnika. Na dno wrzuciłam jeszcze serwetkę szydełkową. W filiżankach rozrobiłam farbę do tkanin (pół malutkiej plastikowej łyżeczki na każdą) i polałam na wełnę. Przydusiłam ręką, żeby się rozprowadziło i wstawiłam do piekarnika na 100C. W trakcie dodałam wody z octem. Potem, po ostudzeniu wypłukałam, choć nie było z czego, bo woda była czysta. To chyba oznacza, że się dobrze pofarbowało...

Postanowiłam poeksperymentować.
W dniu dzisiejszym przełamałam obawy, co do farbowania wełny.
Ułożyłam białą czesankę na blasze emaliowanej do piekarnika. Na dno wrzuciłam jeszcze serwetkę szydełkową. W filiżankach rozrobiłam farbę do tkanin (pół malutkiej plastikowej łyżeczki na każdą) i polałam na wełnę. Przydusiłam ręką, żeby się rozprowadziło i wstawiłam do piekarnika na 100C. W trakcie dodałam wody z octem. Potem, po ostudzeniu wypłukałam, choć nie było z czego, bo woda była czysta. To chyba oznacza, że się dobrze pofarbowało...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
