Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 września 2012

pająk wśród filiżanek...

Art- journal pękał powoli w szwach, trochę miejsca w nim zostało, ale raczej na "płaskie" tematy...
W weekend zakończyłam działania związane z nowym. Tym razem okładki ma zrobione od początku...Motyw oka, tytuł i śmieci to elementy wspólnę z poprzednimi...
nowy wykrojnik klateczkę musiałam wykorzystać  i nowe kolory mgiełek.I znalezioną na śmietniku książkę dla mechaników :)
 Z okiem było trochę przebojów, od suszenia nagrzał się tak mod-podge, ze zmętniał... a wszystko było już gotowe i musiałam oko poprzednie wyrwać z metalowej powieki...potem włożyłam nowe i zalałam, ale nie ma już efektu kaboszona...
czułam się trochę jak chirurg-robotyk :)

Okładki w całości











i wewnątrz




Tytułowy bohater




I gotowe!
kółka sprawdzają się wyśmienicie...ale nie byłabym sobą...kupiłam sobie różową cud  bidziolkę, może i do journali z czasem przyda się, ale do innych spraw to na pewno :)


wtorek, 14 sierpnia 2012

naoczna torba i journalowa gorączka...

No to w końcu mogę pokazać moją torbę z bąblami...i jest poza tym wielooka.
Zmobilizowałam się do wszycia rączek i ogólnego jej dokończenia. Z oczami był problem, bardzo brzydko połączyły sie ze sobą kolory i wyszły dość blade no i niestety jedna z wełe farbowała i białka tę farbę przejęły...fakt, że teraz widzę też w jednym oku dziwny cień, do poprawienia...
Zmobilizowałam się, bo nie mogłam sobie odpuścić wyzwania w Art- Piaskownicy dotyczącego oka...rzadka rzecz!
Zatem tam ją też zgłaszam.




Poza tym nabyłam stepmle...przyleciały do mnie zza Wielkiej Wody i trudno sie z nimi rozstać. Poczyniłam też róźne inne nabytki...co wdać na zdjęciu...
Stemple są cudo! Posłużyły mi przy robieniu tego wpisu do art-journala.

Do forumowych wyzwań, które aż za nadto do mnie ostatnio trafiają...












sobota, 17 marca 2012

Torba z Głębi

Od jakiegoś czasu ciągnęło mnie do następnej morskiej torby, a właściwie do torby na wiosnę. I stęskniłam się też za robieniem filcowego oka.
Projekt wyrysowany był na karteczce formatu A7 :)
Tydzień temu ekscytacja sięgnęła zenitu i jęłam po nocy układać...
Miętosiłam w poniedziałek, z pomocą pralki również, bo brakowała mi czasu. Jechałam we wtorek rano do Ustki i torba po prostu musiała być gotowa. Miotając się między torbą, walizkami a ostatnim ogarnianiem domu i skrzynką, której w konsekwencji nie skończyłam, dokończyłam filcowanie po pierwszej w nocy, ale żeby wyschło do rana...rano odwirowałam i przy pomocy piekarnika wysuszyłam...poparzyłam sobie łapę o grzałkę przy okazji, a zamek i koraliki doszyłam w pociągu :)
Musicie wybaczyć egzaltację dziełem, ale nie mogłam się oprzeć takiej ilości zdjęć...i zauważyłam, że perkate dziury przyciągają otoczenie do grzebania w nich :)
Poza tym zjazd psychologów odbył się w fajnej atmosferze, było sporo śmiechu, wymiany poglądów, można było zaobserwować fantastyczny wręcz przypadek lizydupstwa, obfociłam jedną klimatyczną knajpkę, z czego relacja będzie na drugim blogu, wypiłam dużo granego wina- mniam! i nabyłam aromatyczną kawę-gruszka w czekoladzie!
O tej porze roku raczej trudno tam o atrakcje, wszystko pozamykane jeszcze, ale spacery dobrze mi zrobiły.
A oto i moja chluba:


 Tu i ówdzie pobłyskuje bordowo farbowany tencel. Turkusowo farbowany zmył się do lekkiego błękitu (brzegi dziury po prawo od oka)- beznadziejny barwnik mam niestety (durol uniwersalny)

 z tyłu też organza





 I jeszcze rączki też z organzą

środa, 29 września 2010

Dziwaczna broszka...oko






I znów mi się zackniło za oczkami. Dziwactwo takie. Więc uwiłam broszeczkę rozmiar xxl, bo długa na 28cm.
I poszła kandydować do wyzwania mrocznego i dekadenckiego u Panoramy

sobota, 7 sierpnia 2010

Nereida

Popełniona została przeze mnie kolejna torba. Zdjęcie poszło na konkurs do krain filcu.
Jest tutaj
Jest to kawałek twarzy syreny, we włosach ma różowy ukwiał i muszle.
W pracy, jako rączki zrobiłam falbany zakończone organzyną, pięknie się układają, falują, jak w wodzie, jedwab tworzy ciekawą fakturę, jakby refleksy we włosach.
Ale zresztą, ocenicie sami.
Straciłam dystans do tej pracy, bo już chyba zbyt długo nad nią siedziałam, cyzelując koraliczki, i ten ukwiał-strasznie się nad nim nabiedziłam każdy czułek osobno miętosząc.

Właściwie, to miał to być Druzgotek, tyle, że to stworzenie z jezior, a tam ukwiały nie występują...





środa, 7 lipca 2010

Wierna Oku!


Od liceum, a może i jeszcze wcześniej fascynował mnie motyw oczu. Były wszędzie, na zeszytach, marginesach, karteluszkach. Często nie same oczy tylko reszta twarzy, takie zarysy. Przygotowując się do studiów usłyszałam kiedyś informację, że takie malowanie oczu, to podobno nic dobrego...:) A potem na studiach przeczytałam, jak każdy chyba student, "Schizofrenię" Kępińskiego, gdzie opisany był przypadek jednego chorego malarza, który malował w swoich obrazach niezliczone ilości oczu, całe wzory z tych oczu powstawały... Książkę ktoś pożyczył i nie oddał, więc nie wiem, kim był ten artysta, rzecz jest pewna, umarł, nie leczony, psychicznie zdegenerowany...
Niemniej jednak, ja na razie chora nie jestem :)Świadomość jasna, orientacja pełna, afektywnie dostosowana...Ale motyw oczu nadal jest moim ulubionym, ma też inne znaczenia, nie tylko chorobowe.
Ale dość o tym.

Lubię kolor ecru a także motywy roślinne, stąd zrodził się pomysł na tę torbę. Z tego co juz wiem, niektórym nie pasuje to połączenie, ale mi się podoba, na razie zmieniać go nie chcę, chyba, że mi się znudzi, bo jak co poniektórzy twierdzą- rzecz gustu ;)





Lubię, kiedy praca wzbudza niepokój, jakieś drgnienie. Podobają mi się takie zdjęcia, choć sama takich chyba jeszcze nie umiem robić. Łatwiej malować. Więc namalowałam filcem tym razem. Nie korzystałam z prefilcu, tylko na żywca układałam czesankę w oko, przycinałam ją nożyczkami, położyłam trochę jedwabiu na gałkę i na tęczówkę. Na koniec doigłowałam kawałeczek refleksu w oku, bo pod wpływam przenikania się włosów przestał być taki biały.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...