Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nuno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nuno. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 sierpnia 2012

szal bez szału

Ten szal powstał z jedwabnej spódnicy szytej z półkuł, którą to wynalazłam w lumpie. Projekt zakładał umeszczenie na niej nieco wełny i innycj jedwabnych drapowanych szmat. I by było jednak więcej samej spódnicy niż dodatków. Niestety szmaty nie trzymają się szala zanadto, jedne w ogóle sieniechciały wfilcować, drugie, cieniutkie brdzo ledwe sie połaczyły. Wiec poodrywałąm i dałąm sobie spokój. Wełna mozę i przechodzi przez materiał ale ma tendencje do silniejszego łapania się nawzajem niż z materiałem, stad powychodziły takie filcowe niby-kuski...

 Kusiła mnie taka kolorystyka i oczywiści użycie trochę loków.

 jak zwykle dodałam trochę różnych cekinów i nylonu tęczowego...

Ogólnie to i tak go noszę, miedzy próbami wfilcowania weń innych szmat...ale dam już sobie spokój i tak zostanie. Zwłaszcza że ilość powstałych marszczeń i wielość materiału rekompensują powyższe mankamenty.

sobota, 17 marca 2012

Torba z Głębi

Od jakiegoś czasu ciągnęło mnie do następnej morskiej torby, a właściwie do torby na wiosnę. I stęskniłam się też za robieniem filcowego oka.
Projekt wyrysowany był na karteczce formatu A7 :)
Tydzień temu ekscytacja sięgnęła zenitu i jęłam po nocy układać...
Miętosiłam w poniedziałek, z pomocą pralki również, bo brakowała mi czasu. Jechałam we wtorek rano do Ustki i torba po prostu musiała być gotowa. Miotając się między torbą, walizkami a ostatnim ogarnianiem domu i skrzynką, której w konsekwencji nie skończyłam, dokończyłam filcowanie po pierwszej w nocy, ale żeby wyschło do rana...rano odwirowałam i przy pomocy piekarnika wysuszyłam...poparzyłam sobie łapę o grzałkę przy okazji, a zamek i koraliki doszyłam w pociągu :)
Musicie wybaczyć egzaltację dziełem, ale nie mogłam się oprzeć takiej ilości zdjęć...i zauważyłam, że perkate dziury przyciągają otoczenie do grzebania w nich :)
Poza tym zjazd psychologów odbył się w fajnej atmosferze, było sporo śmiechu, wymiany poglądów, można było zaobserwować fantastyczny wręcz przypadek lizydupstwa, obfociłam jedną klimatyczną knajpkę, z czego relacja będzie na drugim blogu, wypiłam dużo granego wina- mniam! i nabyłam aromatyczną kawę-gruszka w czekoladzie!
O tej porze roku raczej trudno tam o atrakcje, wszystko pozamykane jeszcze, ale spacery dobrze mi zrobiły.
A oto i moja chluba:


 Tu i ówdzie pobłyskuje bordowo farbowany tencel. Turkusowo farbowany zmył się do lekkiego błękitu (brzegi dziury po prawo od oka)- beznadziejny barwnik mam niestety (durol uniwersalny)

 z tyłu też organza





 I jeszcze rączki też z organzą

sobota, 8 października 2011

chabry i jeżyny

Do szalika i torebki, które ostatnio pokazałam dorobiłam jeszcze rękawki, czy też rękawiczki bez palców. Cekiny się nieco zbiesiły i chyba podoszywam, żeby wyrównać

Koleżanka przefarbowała się na pomarańczowo i stwierdziła, że chce fioletowy szal i żeby były też kwiaty i wstawki z cekinów i koronki i jedwabie.




A na koniec lekka inspiracja na jesień, aby dla dalszej wiecznej sławy, coś mojego znów poszło w świat :)
Zawsze podobało mi się to zdjęcie- dla mnie taka alegoria odchodzącego lata.


Dlatego postanowiłam zrobić rękawiczki, mitenki dla chętnych, którzy zamieszczą informację o tym podarunku u siebie na blogu, napiszą kilka słów w komentarzu o tym, co pięknego jest w jesieni i poczekają na wytypowanie zwycięzcy do 23 października. Takie małe candy :) A oto świeczka do tej gry :)

Mięciutka wełna z rainbow od Crafttrioszek(niestety nie widzę już tej kolorystyki w sprzedaży), tęczowe nici nylonu i jedwabiu, loki i kuleczki wełniane oraz jedwabne śmieci :) Rękawiczki prawie do łokcia. Zapraszam!

piątek, 23 września 2011

W ciemność się odzieję....

W sumie to w tytule książki była północ...
Ja jestem nieugiętą fanatyczką książek Pratchetta, zwłaszcza tych części, w których są czarownice i Straż Miejska :) Stąd taki post. Tylko jak w większości dotyczyć będzie filcu...
Jakiś czas temu powstał pomysł na szal czarny, z różnymi koronkowymi dodatkami. Znalezienie takowych zajęło mi kilka miesięcy. W sumie kosztem czterech różnych bluzek, koszulek wyszperanych po lumpach (czarownice odziewają się głównie w ciuchy po kimś otrzymane:) ), apaszki, cekiniastej spódnicy, wełny z merynosa (nie tylko 'świeżej' ale i jakiejś starej falbany z nieudanej chusty), bambusa i nici jedwabnych powstał szaliczek północny. Nie wszystko jest tu jedwabne (tylko falbanki obszywane na turkusowo), raczej przeważają wariacje na temat poliestru.

 Jest cieniutki, z dwóch lekkich warstw, jak ostatnio zresztą wszystkie moje szale, problem tylko taki, że mocno się te warstwy kurczą, ok.50%...
 W zasadzie zdjęcia są próbą sił z nowym aparatem...
 Jedyny mankament to długość- po opleceniu dookoła ciężko go zawiązać, czeka na broszę do spięcia...

sobota, 27 sierpnia 2011

Chmury, kawa z mlekiem, maliny i kłaki

Dawno nie pisałam, ale to nie znaczy, że się obijam. Ostatnio skończyłam kilka rzeczy, które, choć zabrzmi to głupio, leżały od lutego, maja, czerwca...I zrobiłam kilka niespodziewanie nowych i zdołałam w tym wszystkim zgubić robótkę na drutach, zdać na to nieszczęsne prawo jazdy i pojechać na jarmark, kupić aparat...ale po kolei. 
Postanowiłam rozparcelować prace jakoś tak może kolorystycznie i tym razem będą to rzeczy dość jasne.
Trzy szale, w tym jeden kołnierz niewielki. Kołnierzyk został uwity na potrzebę wyzwania Szufladowego, choć piszę o tym, jak już rozlosowałam wygraną...takie czasy, brak czasu i chęci do siedzenia przed komputerem... 
Oto i świt z domieszką chmur.

 nylonowe włókna...ach, ale się świco...

Następny w kolejce to szal dziurawy o roboczym tytule "Cappuccino z malinami" ze względów kolorystycznych...choć w fakturze wyszły raczej morwy...



tu dodałam już co było pod ręką, koronki, skrawki filcu z shibori, jedwab, włókna tencel i jedwabne, nici jedwabne; a filc tworzą merynos z Australii, kaszmir i dziecię wielbłąda z jedwabiem- co samo filcować się nie chce w ogóle...i może jeszcze coś o czym już nie pamiętam.

No i na koniec eksperyment: tu dałam wszystko, co tylko sie pomieściło:
nylon, loki wełniane, bambus, kapok, tencel, różne wełny jakieś, jedwab i może coś jeszcze, o czym już nie pamiętam





Te dwa ostatnie szale powiezione zostały do Croydon w podzięce za gościnę i kubek Starbucksa:)...Pozdrawiam
Tymczasem kończę, bo dłużyzna taka się tu robi...

środa, 27 lipca 2011

falbany w pastelach

Szal zrobiony przed wyjazdem, na urodzino-imieniny dla mojej chrzestnej.
Jedwabie, australijskie merynosy, nici jedwabne i jedwabne włókna. I takie cienki tasiemki bawełniono jedwabne i jakieś włóczki na końcach. Nie wiem tylko dlaczego robiłam zdjęcia komórką...
Jak zwykle w ilościach obfitych falbany.





A ponadto Chciałam podziękować z całego serca Pani Beacie J. za namiar na sklep Handweavers, gdzie pogrzebałam sobie, obmacałam, dorwałam kilka ciekawych włókien...o czym pewnie napiszę wkrótce... Ale okolica, gdzie się mieści, była co najmniej ciekawa :)
W drugim sklepie nie byłam, choć okazał się przysłowiowy rzut beretem...Jeszcze raz dziękuję!

niedziela, 20 marca 2011

wielbłąd i koronki

Nadrabiam zaległości! trochę mnie tu nie było, bo i co zaczęłam nie mogłam dokończyć...a co zrobiłam to nie miałam fotek i pewne rzeczy już nigdy tu nie postaną.
Ale do rzeczy.
Ten szal to była droga przez mękę.
Zaczęłam go półtora miesiąca temu i niestety, mimo trudu i znoju, nie sfilcował się. Powiem nawet więcej- próba z moherem miała lepsze osiągi...
Zakupiłam mieszankę baby camel i jedwab...piękna, mięciutka i lśni...ale albo wełna niefilcowalna sama w sobie albo za dużo jedwabiu...I nie sfilcował mi się w pierwszej wersji, wszystko od siebie odłaziło... Więc pocięłam ciekawsze kawałki- głównie falbany filcowe, materiał powyrywałam, ułożyłam od nowa dodając merynosa do mieszanki i jakoś poszło, choć opornie. I bez lania wrzątkiem się nie obyło...
Całość zatem wygląda teraz dość ciekawie, skurczyła się tak pod dyktando merynosa- kładzionego w poprzek... Widać to zresztą na fakturach, gdzie jest stara część, wycięta szala, a gdzie z merynosem.
Po wierzchu lśni jeszcze mój ulubiony od pewnego czasu tencel, do tego koronki i jedwabne falbanki i włóczka fantazyjna- z minimalną ilością wełny...
W sumie to jeszcze miały być fantazyjne dziury, w tych miejscach gdzie takie oczka z jedwabnego materiału, ale już dałam sobie z tym spokój, bo bym się chyba zaorała gładząc rozcięte brzegi...


 Po jednej stronie, z włóczką
 I druga strona z 'oczkami'...
 lśni tencel

stare i nowe faktury
 

Długość 177cm, szerokość różna- 14-25cm
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...