Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goth. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 listopada 2016

Goth Kuferek

I jest sobie w pełni listopad! Ciemno wszędzie i ciągle. Czarniejszej nocy chyba nie ma, bardziej ponurej pogody chyba też nie... Jeszcze gdzieniegdzie liście kolorowe, ale nie ma się co łudzić i to minie.
Biorę urlop, żeby choć te długie noce jakoś wykorzystać, bo dnia prawie nie widzę.

Na blogu Szuflady ruszyło wyzwanie "Ciemno wszędzie" i dlatego pokusiłam się na coś czarnego, dawno czarnego nie było. Tym razem w ten sposób inspiruję i zapraszam!

Poza tym skusiło mnie wyzwanie "Gothic" z tablicą inspiracyjną, gdzie najbardziej przemawiają do mnie koty i w kolorystyce, i symbolice no i ten zamkowy mroczny motyw... Coś pięknego, dawno się tam nie bawiłam!
Torebka została pofarbowana na czarno nie tylko farbami, ale też w newralgicznych miejscach czarnym tuszem StazOn. Z mediów, według wytycznych, użyłam też DistressCrackle Paint w Black Soot- tło do żeberek.


 Tył






http://scrap-tea.blogspot.com/2016/10/gothic.html


http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2016/11/wyzwanie-11-ciemno-wszedzie.html

piątek, 23 września 2011

W ciemność się odzieję....

W sumie to w tytule książki była północ...
Ja jestem nieugiętą fanatyczką książek Pratchetta, zwłaszcza tych części, w których są czarownice i Straż Miejska :) Stąd taki post. Tylko jak w większości dotyczyć będzie filcu...
Jakiś czas temu powstał pomysł na szal czarny, z różnymi koronkowymi dodatkami. Znalezienie takowych zajęło mi kilka miesięcy. W sumie kosztem czterech różnych bluzek, koszulek wyszperanych po lumpach (czarownice odziewają się głównie w ciuchy po kimś otrzymane:) ), apaszki, cekiniastej spódnicy, wełny z merynosa (nie tylko 'świeżej' ale i jakiejś starej falbany z nieudanej chusty), bambusa i nici jedwabnych powstał szaliczek północny. Nie wszystko jest tu jedwabne (tylko falbanki obszywane na turkusowo), raczej przeważają wariacje na temat poliestru.

 Jest cieniutki, z dwóch lekkich warstw, jak ostatnio zresztą wszystkie moje szale, problem tylko taki, że mocno się te warstwy kurczą, ok.50%...
 W zasadzie zdjęcia są próbą sił z nowym aparatem...
 Jedyny mankament to długość- po opleceniu dookoła ciężko go zawiązać, czeka na broszę do spięcia...

środa, 7 lipca 2010

Wierna Oku!


Od liceum, a może i jeszcze wcześniej fascynował mnie motyw oczu. Były wszędzie, na zeszytach, marginesach, karteluszkach. Często nie same oczy tylko reszta twarzy, takie zarysy. Przygotowując się do studiów usłyszałam kiedyś informację, że takie malowanie oczu, to podobno nic dobrego...:) A potem na studiach przeczytałam, jak każdy chyba student, "Schizofrenię" Kępińskiego, gdzie opisany był przypadek jednego chorego malarza, który malował w swoich obrazach niezliczone ilości oczu, całe wzory z tych oczu powstawały... Książkę ktoś pożyczył i nie oddał, więc nie wiem, kim był ten artysta, rzecz jest pewna, umarł, nie leczony, psychicznie zdegenerowany...
Niemniej jednak, ja na razie chora nie jestem :)Świadomość jasna, orientacja pełna, afektywnie dostosowana...Ale motyw oczu nadal jest moim ulubionym, ma też inne znaczenia, nie tylko chorobowe.
Ale dość o tym.

Lubię kolor ecru a także motywy roślinne, stąd zrodził się pomysł na tę torbę. Z tego co juz wiem, niektórym nie pasuje to połączenie, ale mi się podoba, na razie zmieniać go nie chcę, chyba, że mi się znudzi, bo jak co poniektórzy twierdzą- rzecz gustu ;)





Lubię, kiedy praca wzbudza niepokój, jakieś drgnienie. Podobają mi się takie zdjęcia, choć sama takich chyba jeszcze nie umiem robić. Łatwiej malować. Więc namalowałam filcem tym razem. Nie korzystałam z prefilcu, tylko na żywca układałam czesankę w oko, przycinałam ją nożyczkami, położyłam trochę jedwabiu na gałkę i na tęczówkę. Na koniec doigłowałam kawałeczek refleksu w oku, bo pod wpływam przenikania się włosów przestał być taki biały.


wtorek, 15 czerwca 2010

Kołnierz gotycki

A oto i kołnierz wraz z tym jak powstawał.


A oto i efekt końcowy. Kołnierz ma dwie filcowe falbany, jedna wyfilcowana na cielistej podszewce mgiełce, a druga na wierzchniej koronce.
Dość pracochłonne to "dzieło" :)
Odbywało się etapami, najpierw spodnia, potem wierzchnia falbana.
Ale ogólnie jestem zadowolona


W tle widać wydzierganą, przez mojego mężczyznę, w tynku dekoracyjnym ścianę

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...