Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sklepy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sklepy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 sierpnia 2014

Neonowy Łosoś

Od kilku tygodni boleję na punkcie pewnego koloru- neonowego łososiowego, czy też fluorescencyjnego łososia. Zaczęło się, a jakże od bielizny...w klasyczną szachownicę z kokardkami w owym fluo kolorze...potem nabyłam sukienkę, następną bieliznę, farby...mój boże...na pewno się na tym nie skończy...turkus został na razie zdetronizowany.
Starsza córka, młodszej córce robiła sesję zdjęciową z uszytym przeze mnie kotem...w sumie sama z siebie to nie pochwaliła się efektami i przypadkiem podczas jakiejś rozmowy pokazała na tablecie wynik ich poczynań. Postanowiłam wykorzystywać je do scrapów. I oto przy pomocy mojego ulubionego koloru oraz ostatnio ulubionych zdjęć, powstał sobie Layout o  tym, że można na zdjęcia dzieci patrzeć inaczej, zwłaszcza, jak same dzieci się fotografią bawią...
Do użycia odpowiednich materiałów zainspirowało mnie wyzwanie "Farba" na blogu na-strychu.pl i dla tego wyzwania pobawiłam się nie tylko kolorem ale i różnymi farbami. Poza akrylami w fluorescencyjnych kolorach- bo ten łosoś to musiał być zrobiony ze zmieszania pomarańczowego z różowym i białym, do tła użyłam farby magnetycznej- ma głęboką czerń, jest taka jakby piaskowa i rzeczywiście przyczepia się do niej magnes (taki mały z zawieszką). Poza tym jako akcenty są tusze i farbki Luminarte (szkoda ze w sklepiku jest tak mało kolorów) i srebrna Decorfin.






 I magnes z zawieszką, koło zdjęcia, na farbie magnetycznej.


http://blog.na-strychu.pl/2014/07/wyzwanie-projekt-z-uzyciem-farby/

wtorek, 28 sierpnia 2012

Sekretarzyk i babeczki

Trzy dni!
A zaczęło seod tego,zę po zmatowieniu i pomalowaniu frontów szuflad farba, oczywście biała, zżółkła. I żółkła z każdą godziną coraz ardziej i po ponownym pomalowaniu następna warstwa też...z tego wszystkiego poszłam spać...
Ogarnęłą mnie czarna rozpacz, ba skłonna byłam sekretarzyk pomalować na amarant- bo taka ściana też jest w sypialni, albo zgoła grata wyrzucić...no po prostu ręce opadają...Pojechaliśmy do castoramy i tam miły,  rzeczowy pan przekonał mnie, że jednak warto to wszystko pozdzierać  i pomalować jak chciałam na biało...zdzieranie jawiło mi się jako rzecz straszliwa i na początku w ogóle nie brałam go pod uwagę...ale wraz z moim facetem wcisnęli mi w łapy puszkę zmywacza powłok, mój luby, choć prawdziwy melepeta w kierunku remontowym, znalazł mi szczotki, szpachelki, ja wybrałam papier ścierny i  poszliśmy...Zdzierałam pół nocy i nastęny dzień... było straszliwie... a pod starym lakierem tkwiło jeszcze takie coś, co sie słabo rozpuszczało...
Potem już oszlifowałam z resztek, choć mogłam zostawić dla lepszego efektu, ale rozkręciłam się...minął kolejny dzień, pod koniec pomalowałam tylko miejsca do przetarć na ciemny fiolet, a co!
W nocy pomalowałam pierwszą warstwę bieli i padłam.
Po drodze udało się sprzedać  dzieci, komu się dało...

Kolejny dzień minął na :
malowaniu kolejnej warstwy, poprawianiu warstwy, malowaniu wnętrza;
przecieraniu- tu najlepszy efekt uzyskały paznokcie :) żaden papier, pilnik, szpachla czy co tam wpadło w ręce...
woskowaniu- bo to z inspiracji AGATAA, której szafa śniła mi się po nocach...
z woskiem nie chciałam przesadzić, bo położyłam już crackle gdzieniegdzie, a mam skłonności do przesady...więc jest położony pokątnie :) po prostu wygląda jakby już zdążył zszarzeć i jest bardziej  trójwymiarowo...
Na koniec wróciła Dziunia od dziadków, pomalowała, bo obiecałam, wnętrze jednej szuflady i na koniec, po pewnych debatach- którego użyć, nakleiłam dekorek od Melissy Frances...
Dzisiaj zasiedlałam mebel...





Przed tą kacją i po niej powstały jeszcze prace scrapkowe.
Pierwsza to tag na wyzwanie Beztroskie Popołudnie w Craft Artwork
Znalazłam to zdjęcie w mojej ulubionej do rwania Wróżce...nie mogłam się oprzeć, panie są cudne!

I journalowy wpis do wyzwania w Szufladzie "Słodkości" . Temat mnie trochę osłabił, ale na moment. Dlatego jest trochę przewrotnie, zwłaszcza w kontekście babeczkek :)



I jeszcze wynik łowów przeważnie jarmarcznych, bo coś kiedyś o tym pisałam...
Padam na twarz...może jutro odpocznę...są plany...


niedziela, 27 listopada 2011

listopadowo monochromatycznie...

Nie wiem jak Wy, ale ja w listopadzie, co roku napadnięta zostaję przez depresję jesienną. Na szczęście nie jest zbyt silna i da się żyć :) Zwłaszcza wieczorami :) Dzień to koszmar...
Może to przez choróbsko ale pewnie i przez sam melancholijny ten miesiąc ogarnia mnie kryzys egzystencjalny, częściej myślę o nieuchronnym przemijaniu, tym,że zakopią mnie kiedyś być może na obcej ziemi, daleko od przodków...to chyba przez to,że przed świętem zmarłych zastałam grób dziadka zupełnie opuszczony i postarzony przez czas. To chyba przez to, że coraz mniej ludzi, by groby odwiedzać...Nie mogą, bo rozjechali się po świecie, sił brak lub sami udali się sześć stóp pod ziemię...
Uciekając przed podłym nastrojem zajęłam się kolekcjonowaniem papierów do scrapbookingu, bo dawno już nie uzupełniałam ich. Dokonała wielu udanych zakupów, ale moją uwagę przyciągnęło coś, co okazało się być już niedostępne...Zajęłam się zatem ściganiem, kolekcji papierów Printery- piękne monochromatyczne  papierki.
Przyleciały, oczywiście z U.K. :) Niezawodny kraj :)

  Posłużyły do zrobienia zakładki do książki, córka miała zadanie na technikę. Okazuję obie strony zlepka. Dostała za nią 4, bo nie ona namalowała te papiery...A z bloczkiem papierów się nie rozstaję :) I zakładka, jak raz, pasuje do mojego nastroju, wiec nie wiem, czy sobie nie przywłaszczę :)

Inna rzecz jaką skończyłam, również monochromatyczna, to skrzyneczka na perfumy.
Przy jej robieniu wykorzystałam stempelki, pomysł podsunęła mi Agnieszka z DecoKreacji. Bardzo dziękuję!


 Spękania na szkle-namęczyłam się przy nich, bo miały być tylko na pewnym obszarze... ale nie wyszły dobrze na zdjęciu. Wymagają opracowania...
No i nawet na poprawę humoru zakupiłam sobie małą koronkową torebeczkę :) Choć zakupy jako takie w centrum handlowym raczej mi nie pomogły...


I jeszcze na koniec jedna rzecz, bo cieszy me oko od jakiegoś czasu, a jeszcze nie okazałam. Pudełeczko na biżuterię. Po kremie. Pasuje tutaj, bo też monochromatyczne.


Muzycznie sprzyjająca mojemu nastrojowi stała się płyta Nosowskiej '8'. Zakupiłam,ale niestety nie polepszyła. Dopóki nie obejrzałam teledysku. Jest niesamowity, piękny i czegoś takiego właśnie mi trzeba było. Pomimo depresji znajduję estetyczną ekscytację :)
Pozdrawiam!






niedziela, 15 sierpnia 2010

Pamiętliwe bransolki







Wczoraj ja pojechałam do decokreacji po zakup czesanki i różnych decoupage'owych ingrediencji a mój TŻ poszedł sobie wieczorem z domu. Ja w tym czasie dokończyłam wić moje bransolety.


Jakiś czas temu pomyślałam sobie, że mam sporo jeszcze drutu pamięciowego, a że podobają mi się z niego bransolety i naszyjniki, kiedyś nagminnie takie sobie robiłam z lampworku, to i z filcu też nie powinny źle wyglądać.

W środek filcowanego paska włożyłam cienki pasek folii, po ufilcowaniu powstał kanał, w który wsadziłam drut, na końce koraliki- jako blokady, by nie poszedł sobie i już. Tylko strasznie długie pasy trzeba robić. Turkusowa miała ponad metr i nie jest szczególnie pomarszczona. Następnym razem zrobię na podłodze...



poniedziałek, 21 czerwca 2010

Moje ostatnie zakupy

Jako, że jestem początkującym filcowijem, to wciąż mi czegoś w moim warsztacie brakuje. Na początku miesiąca poszperałam trochę w poszukiwaniu wrażeń konsumpcyjnych na tym tle. Na efekty mej działalności musiałam poczekać. No, i doczekałam się.



W ciągu ostatniego tygodnia poprzychodziły moje zamówienia. Przyszedł zatem karton czesanki z Budzikowa na allegro oraz piękna czesanka, bardzo delikatna, od crafttrioszek - szczerze polecam ten sklepik :) Ponadto zakupiłam jeszcze trochę wełenki u juvelo.



Przybyło też zamówienie z Anglii, ze sklepiku na ebayu, zawierające jedwab a w stanie surowym, w różnych zestawach kolorystycznych, tasiemki jedwabne i zestaw jedwabnych loków, materiałów, nitek i patyczków w kolorach róż-pomarańcz- prześwietne!



Zamówiłam jeszcze igły różnej grubości, przyszły niektóre naprawdę tak grube, rozmia41, że dzika można nimi kłuć, hehe. No i do tego obsadka na cztery igły.
Roboty na placu nieco ustały, bo i zmęczenie daje znać o sobie, ale rozrysowałam sobie projekty na filcowe dziełka i teraz czas na realizację!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...