Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szal. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 października 2015

Filcowa Karpatka

Ten szal powstał już jakiś czas temu, ale nie doczekał się publikacji. Pretekstem stało się wyzwanie Filc w Szufladzie, gdzie propagujemy zabawę z tym szlachetnym materiałem, jakim jest wełna.
Jak już robię kolaże, wpisy w art-journalu i różne takie śmieciowe prace, to ten szal też jest wynikiem tych doświadczeń ścinkowych. Ponadto inspiracją do tego działania była praca Beaty Jarmołowskiej, bo skoro ona może takie kolaże robić na szalach, to czemu by nie samemu :)
Znalazłam kiedyś takie robione na drutach chusty z wełny...pięknie tu posłużyły za brzegi szala. Do tego różne koronki, tasiemki, aplikacje, angelina, wielki kawał koronkowego szala, bawełniana falbana, trochę cekinów, tkaniny wyszywanej koralikami, jedwabiu, silk laps. No i nieco wełny.
Całość to około 2,5 metra i szerokości 40- 50 cm.
Jedna aplikacja jedwabna okrutnie farbowała... Ale w sumie nie szkodzi trochę tego różu.


 chochlik w jedwabiu, co barwił


Owe wełniane chusty






 lewa strona



This shawl was made some months ago, but I didn't wrote about it at that time. The pretext has become with a challenge “Felt” in Szuflada, where we promote this noble material, which is wool.

As has been doing collages, pages in art-journals and other junk stuff, this scarf is also a result of these experiences with scraps. And what's more, and even most importatn, the inspiration for this action was the work ofBeta Jarmołowska, because if she can do these collages on shawls, why not do the same :)

I found once a knitted wool scarves ... beautifully served here on the edges of shawl. I added for this also variety of laces, ribbons, applications, angelina, a great piece of lace scarf, cotton flounce, some sequins, beads embroidered fabrics, silk, silk laps. And some wool.

The whole shawl is about 2.5 meters long and a width is 40 to 50 cm.

One silk application cruelly dyed around... But finally a bit of pink not mind.

piątek, 3 maja 2013

Obca Kobieta ze Słoikiem...

Dwie prace.
W ulubionych kolorach...
Aż dziwne, że ja tego szala nie pokazałam...a może już wiem...był do poprawki...poprawki nastąpiły i mogę publikować...
Oczywiście farby do niego powstały w słoikach...najpierw skróciłam pewną koszulę nocną :) Jest z cudnego jedwabnego atłasu, ale była za długa...odcięta część została pofarbowana, ale że nie chciałam go marszczyć z filcem, falbana powstała osobno, a potem doszyta. Ma coś w wymiarach 196x40, ale w przybliżeniu.








Druga praca to wpis do art-journala pod mocą Słoika na myśli #34 z Collage Cafe pod tytułem "perfumy - czy zastanawiałaś się kiedyś czy NAZWA twoich ulubionych perfum do ciebie pasuje?"
A że ja nie mam ulubionych w ilości jednej...skojarzenie samo przyszło...:)




Bywam bezczelna i czuję się często jak Obcy :)
No i jak widać ciągnie mnie do koloru absyntu, denaturatu i błękitu brylantowego... nieco trująco :)

wtorek, 1 stycznia 2013

śnieżny szal

Dawno nie pokazywałam nic filcowego...co nie znaczy, że nie mam co pokazywać,tylko zdjęć brak albo czasu, albo pamięci.
Szal zrobiłam w wymiance świątecznej w Szufladzie dla Penini.
Oczywiście cobweb, oczywiście z falbaną, oczywiście baiły i oczywiście z różnymi włóknami.
I oczywiście zdjęcia wyszły sobie takie se...
Użyłam tu: silk laps, czesanka merynos z jedwabiem 70/30, tencel, nylon tęczowy, angelina, taka ni to niebieska, ni fioletowa, rozpuszczana od temperatury dała taki opalizujący połysk...
Nie wiem ile waży szal, ale chyba niewiele :)
Jak przyszedł śnieg, to uwiłam szaliczek :)
 Teraz brak bieli...



Poza tym przyszedł Następny Rok i z tej okazji mogłabym sobie i Wszystkim Wam coś życzyć :)

Oczywiście życia z odrobiną pikanterii- od nadmiaru boli język :)


 Świetnej zabawy i inspiracji,


Autoironii- na wzmocnienie :)


 bliskości tych, na którym nam zależy

 

egalitaryzmu

Aby coś dobrego znalazło się dla każdego i by 2013 zmienił na lepsze tylko to co niedomagało, dobre zostawił w spokoju :)



niedziela, 5 sierpnia 2012

szal bez szału

Ten szal powstał z jedwabnej spódnicy szytej z półkuł, którą to wynalazłam w lumpie. Projekt zakładał umeszczenie na niej nieco wełny i innycj jedwabnych drapowanych szmat. I by było jednak więcej samej spódnicy niż dodatków. Niestety szmaty nie trzymają się szala zanadto, jedne w ogóle sieniechciały wfilcować, drugie, cieniutkie brdzo ledwe sie połaczyły. Wiec poodrywałąm i dałąm sobie spokój. Wełna mozę i przechodzi przez materiał ale ma tendencje do silniejszego łapania się nawzajem niż z materiałem, stad powychodziły takie filcowe niby-kuski...

 Kusiła mnie taka kolorystyka i oczywiści użycie trochę loków.

 jak zwykle dodałam trochę różnych cekinów i nylonu tęczowego...

Ogólnie to i tak go noszę, miedzy próbami wfilcowania weń innych szmat...ale dam już sobie spokój i tak zostanie. Zwłaszcza że ilość powstałych marszczeń i wielość materiału rekompensują powyższe mankamenty.

sobota, 28 kwietnia 2012

Płomienno- pożegnalnie

Od maja nie będzie już u nas pracować para terapeutów, dzięki którym na początku mojej pracy w Nowogardzie mogłam dojechać choć kilka dni w tygodniu na normalną godzinę.
Będą teraz bliżej swojego domu i w ogóle na lepszych warunkach.
Na pożegnanie zrobiłam im kartki i szal dla terapeutki.

Użyłam tu bardzo cienkiego jedwabnego szala i silk lapsów, który w końcu mi się pięknie błyszczy...






 I jeszcze karteczki :)

niedziela, 11 grudnia 2011

znów z malinami...bita smietana :)

Białego szala robionego przeze mnie to sobie jeszcze nie sprawiłam...
Ale jakieś tam już kiedyś robiłam, tylko, że one leżą schowane w pudle i nie robiłam ich dla siebie.
Miał być w miarę prosty w formie, cieplutki, by grzał szyjkę i z małą jedwabną falbanką. Ale, że nigdy niczego nie zakładam do końca, to falbana jednak musiała się jakoś folii wymknąć i zrobiła się znacznie większa. I zresztą minimalizm jak zwykle szlag trafił i mam przesadzony, dramatyczny szal...Ale co tam, grunt, że ciepły dla szyi i na dwa razy wokół.


 

 loki

 lewa strona


 a tu lśni silk laps i na brzegu nylon

Ach, no i byłam na Festiwalu w Poznaniu, spotkałam znajome filcowe i forumowe, poznałam moją idolkę Anię Kantorysińską , obejrzałam też mnóstwo różnych filców...nadal chyba jednak nie wszyscy odróżniają filc od prefilcu w tym co robią, ale narzekać nie będę...i tak jest lepiej.
Zakupiłam dużo różnych materiałów do robienia kartek, nie tylko świątecznych, narobiłam sobie smaka na zestawy papierów DCWV, u nas właściwie niedostępne, ale były na jednym stoisku do kupienia na sztuki...oszalałam, będę ścigać...

W pracy zrobiliśmy już ok.70 kartek świątecznych. A teraz przyszedł czas na to,ze by robić też w domu...Oto na wyzwanie w Szufladzie kartka o niestandardowym kształcie



I jeszcze jedna, sześciocentymetrowa bombeczka z lepionym ptaszkiem :) Też biała :) Do Szuflady oczywiście :)
to na tyle, jeśli chodzi o biele...za oknem jej brak, może to i lepiej zważywszy na 49 zakrętów :)

sobota, 19 listopada 2011

Znów ciemność...

Ostatnio z pasją poświęcałam się poszukiwaniom papierów i dodatków do scrapbookingu, więc pisanie o filcu zeszło na plan dalszy. Do tego ciagle mnie nękają jakieś choróbska. Nawet teraz boli mnie ucho i prawa strona szyi...moze mnie tylko przewiało, ale bardzo to uciążliwe.
Będąc w Elblągu w okolicy Święta Zmarłych znów nawiedziłam moja ulubioną pasmanterię, gdzie przetraciłam trochę funduszy na dodatki cekinowe...
W pracy rozpoczęłam nierówną walkę z programem readaptacyjnym- skazani zaczęli robić kartki świąteczne. jak zobaczyli papierzyska, stemple, tusze, tasiemki, dziurkacze, to oszaleli :) A mam  grupie taki wachlarz przypadków ciekawych...ech, chyba więcej napisać nie mogę niestety...a walka polegała na tym, by dotarły do mnie wszystkie materiały...niestety nadal oczekuję na niektóre z nich.
Robienie kartek, nawet tych prostych, daje dużo frajdy!
Wracając do filcowania nadmienię,że ukończyłam kilka rzeczy. Dziś partia naznaczona czernią.
Na początek kołnierz z różą :)

 Pięknie odstaje po zbiegnięciu się wełny.


A następnie powstał dziurawy szal z falbanami. żaden mól nie powstydziłby się chyba takiej roboty :) Prawie same dziury :) do tego kwiaty i cekinowe ornamenty.



sobota, 8 października 2011

chabry i jeżyny

Do szalika i torebki, które ostatnio pokazałam dorobiłam jeszcze rękawki, czy też rękawiczki bez palców. Cekiny się nieco zbiesiły i chyba podoszywam, żeby wyrównać

Koleżanka przefarbowała się na pomarańczowo i stwierdziła, że chce fioletowy szal i żeby były też kwiaty i wstawki z cekinów i koronki i jedwabie.




A na koniec lekka inspiracja na jesień, aby dla dalszej wiecznej sławy, coś mojego znów poszło w świat :)
Zawsze podobało mi się to zdjęcie- dla mnie taka alegoria odchodzącego lata.


Dlatego postanowiłam zrobić rękawiczki, mitenki dla chętnych, którzy zamieszczą informację o tym podarunku u siebie na blogu, napiszą kilka słów w komentarzu o tym, co pięknego jest w jesieni i poczekają na wytypowanie zwycięzcy do 23 października. Takie małe candy :) A oto świeczka do tej gry :)

Mięciutka wełna z rainbow od Crafttrioszek(niestety nie widzę już tej kolorystyki w sprzedaży), tęczowe nici nylonu i jedwabiu, loki i kuleczki wełniane oraz jedwabne śmieci :) Rękawiczki prawie do łokcia. Zapraszam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...