Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedwab. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedwab. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 czerwca 2021

Sobótkowy Łapacz

 Cześć!

Wczesne poranki budzą mnie o koło czwartej nad ranem i w oknie bardzo szybko widać już promienie słońca. Z tej okazji i rozpoczynającego się lata zrobiłam łapacz snów. W centralnym otworze umieściłam kamień księżycowy, dodałam tez różowy kwarc na sznureczkach i sowie pióro- podobno ma to znaczenie, piór jakiego ptaka się używa- mają być to ptaki silne, ptaki mocy. Dla ozdoby dodałam też koraliki i ornamenty: ćmy, ptasiej czaszki, gwiazdy i księżyca.





 




 





 

Jest to praca inspiracyjna do Wyzwania w Szufladzie pt. Łapacz Snów


Zapraszam  do zabawy!

Pracę zgłaszam na wyzwanie  Pastelowe do Art-Piaskownicy



czwartek, 2 kwietnia 2015

Budka Telefoniczna

W najnowszym wyzwaniu Raise the curtains challenge on SASPC wykonujemy pracę z udziałem zasłony!
Moja wersja wykonana jet z dużej puszki p rybach, która przeistoczyła się w retro budkę telefoniczną. Miniaturę aparatu telefonicznego kupiłam kiedyś w RertoKraftShop i teraz ma swoje pięć minut.
Puszkę okleiłam papierem ze stron które mi pozostały po alterowaniu książek, potem to pomalowałam, dokleiłam istotne elementy wyposażenia i uszyłam z jedwabiu zasłonkę. Shadowbox jaki powstał jest dość głęboki, a przez to też dość ciemny.


niedziela, 17 sierpnia 2014

Gorseciarski Fijoł

Mój Fijoł gorseciarski od czasu do czasu dawał znać o sobie, lecz do tej pory ograniczałam swe zapędy i formę jego emanacji. Ale z tym powoli koniec! Przez pewien czas przygotowywałam sobie album z tagów, szukałam zdjęć w internecie (pomógł nieoceniony Pinterest!) i dodałam nieco starociowych koronek nabytych kiedyś bardzo okazyjnie na Etsy (bo z takimi rzeczami to tam cenowo dramat) lub zdobytych w różny inny sposób, na przykład drogą wymiany :) No i oczywiście nie mogło zabraknąć zapinki do pończoch...
Prócz zdjęć sama posiadam nieco gorsetów, również zdobytych różnorako...głównie w second handach :) Takie jedno z wielu maniactw... Ale o tym może kiedy indziej...
Dziś zatem mini albumik tagowy, który wpisał się chyba dość dobrze w wyzwanie  Киевский скрапклуб pt. Duch Czasu, czy też jak kto woli Zeitgeist.  Jak widać gorsety, niby relikt, a jednak nadal mają zwolenników :)



 Tył, bez gorsetu






 Z tyłu na większości znajdują się cytaty z książek Jeanette Winterson, zostawiłam tez miejsce na kolejne...

 Prócz postarzonych, pociemniałych brzegów zostały one też pozłocone tuszem kreślarskim.

Zapraszam do odwiedzenia strony z wyzwaniem...piękne prace!
http://www.scrapclub.kiev.ua/2014/07/61.html

piątek, 3 maja 2013

Obca Kobieta ze Słoikiem...

Dwie prace.
W ulubionych kolorach...
Aż dziwne, że ja tego szala nie pokazałam...a może już wiem...był do poprawki...poprawki nastąpiły i mogę publikować...
Oczywiście farby do niego powstały w słoikach...najpierw skróciłam pewną koszulę nocną :) Jest z cudnego jedwabnego atłasu, ale była za długa...odcięta część została pofarbowana, ale że nie chciałam go marszczyć z filcem, falbana powstała osobno, a potem doszyta. Ma coś w wymiarach 196x40, ale w przybliżeniu.








Druga praca to wpis do art-journala pod mocą Słoika na myśli #34 z Collage Cafe pod tytułem "perfumy - czy zastanawiałaś się kiedyś czy NAZWA twoich ulubionych perfum do ciebie pasuje?"
A że ja nie mam ulubionych w ilości jednej...skojarzenie samo przyszło...:)




Bywam bezczelna i czuję się często jak Obcy :)
No i jak widać ciągnie mnie do koloru absyntu, denaturatu i błękitu brylantowego... nieco trująco :)

wtorek, 21 sierpnia 2012

filcowy komin

Popełniłam sobie komin, bo zbliżają się chłodniejsze poranki ... a ile można mieć szali, czy chust?
Chodziły za mną takie kolory, w sumie nadal chodzą, wiec postanowiłam wykorzystać je w wyzwaniu w Szufladzie. Jeszcze można się pokusić i coś tam zamieścić :)

Poza tym ostatni tydzień obfitował mi w rózne wydarzenia, głównie miłe, czarujące...
Byłam na jarmarku w Gdańsku, głównie by zakupić trochę staroci do "alteracji"( o zdobyczach napiszę później) i odebrać moje kolczyki ptaszki od karoliny , na które się umówiłyśmy na targach w Poznaniu, w grudniu :)
Ponadto, upiekłam na ogniu jarmarcznym i drugą pieczeń- poznałam w końcu Plastusię! Czasu nie miałyśmy wiele, ale pogadałyśmy sobie, głównie w tematach filcowych :) Brakowało mi takiej rozmowy!

I jeszcze byłam na zamku w Malborku. Pod koniec odwiedzin było tam piękne światło...

I jeszcze zaproponowano mi wejście do Design Teamu w Scrapujących Polkach, w dziale Altered Art/Mixed Media! I na razie jeszcze jestem w szoku...
I nie ochłonęłam do końca po tych atrakcjach...

Co do komina to nadmienię, że mam zamiar chyba w najbliższym czasie popełnić ich jeszcze kilka, bo robi się je lekko, łatwo i przyjemnie, oraz, co najważniejsze, w obróbce zajmują znacznie mniej miejsca niż szale...




niedziela, 5 sierpnia 2012

szal bez szału

Ten szal powstał z jedwabnej spódnicy szytej z półkuł, którą to wynalazłam w lumpie. Projekt zakładał umeszczenie na niej nieco wełny i innycj jedwabnych drapowanych szmat. I by było jednak więcej samej spódnicy niż dodatków. Niestety szmaty nie trzymają się szala zanadto, jedne w ogóle sieniechciały wfilcować, drugie, cieniutkie brdzo ledwe sie połaczyły. Wiec poodrywałąm i dałąm sobie spokój. Wełna mozę i przechodzi przez materiał ale ma tendencje do silniejszego łapania się nawzajem niż z materiałem, stad powychodziły takie filcowe niby-kuski...

 Kusiła mnie taka kolorystyka i oczywiści użycie trochę loków.

 jak zwykle dodałam trochę różnych cekinów i nylonu tęczowego...

Ogólnie to i tak go noszę, miedzy próbami wfilcowania weń innych szmat...ale dam już sobie spokój i tak zostanie. Zwłaszcza że ilość powstałych marszczeń i wielość materiału rekompensują powyższe mankamenty.

sobota, 28 kwietnia 2012

Płomienno- pożegnalnie

Od maja nie będzie już u nas pracować para terapeutów, dzięki którym na początku mojej pracy w Nowogardzie mogłam dojechać choć kilka dni w tygodniu na normalną godzinę.
Będą teraz bliżej swojego domu i w ogóle na lepszych warunkach.
Na pożegnanie zrobiłam im kartki i szal dla terapeutki.

Użyłam tu bardzo cienkiego jedwabnego szala i silk lapsów, który w końcu mi się pięknie błyszczy...






 I jeszcze karteczki :)

niedziela, 11 grudnia 2011

znów z malinami...bita smietana :)

Białego szala robionego przeze mnie to sobie jeszcze nie sprawiłam...
Ale jakieś tam już kiedyś robiłam, tylko, że one leżą schowane w pudle i nie robiłam ich dla siebie.
Miał być w miarę prosty w formie, cieplutki, by grzał szyjkę i z małą jedwabną falbanką. Ale, że nigdy niczego nie zakładam do końca, to falbana jednak musiała się jakoś folii wymknąć i zrobiła się znacznie większa. I zresztą minimalizm jak zwykle szlag trafił i mam przesadzony, dramatyczny szal...Ale co tam, grunt, że ciepły dla szyi i na dwa razy wokół.


 

 loki

 lewa strona


 a tu lśni silk laps i na brzegu nylon

Ach, no i byłam na Festiwalu w Poznaniu, spotkałam znajome filcowe i forumowe, poznałam moją idolkę Anię Kantorysińską , obejrzałam też mnóstwo różnych filców...nadal chyba jednak nie wszyscy odróżniają filc od prefilcu w tym co robią, ale narzekać nie będę...i tak jest lepiej.
Zakupiłam dużo różnych materiałów do robienia kartek, nie tylko świątecznych, narobiłam sobie smaka na zestawy papierów DCWV, u nas właściwie niedostępne, ale były na jednym stoisku do kupienia na sztuki...oszalałam, będę ścigać...

W pracy zrobiliśmy już ok.70 kartek świątecznych. A teraz przyszedł czas na to,ze by robić też w domu...Oto na wyzwanie w Szufladzie kartka o niestandardowym kształcie



I jeszcze jedna, sześciocentymetrowa bombeczka z lepionym ptaszkiem :) Też biała :) Do Szuflady oczywiście :)
to na tyle, jeśli chodzi o biele...za oknem jej brak, może to i lepiej zważywszy na 49 zakrętów :)

sobota, 8 października 2011

chabry i jeżyny

Do szalika i torebki, które ostatnio pokazałam dorobiłam jeszcze rękawki, czy też rękawiczki bez palców. Cekiny się nieco zbiesiły i chyba podoszywam, żeby wyrównać

Koleżanka przefarbowała się na pomarańczowo i stwierdziła, że chce fioletowy szal i żeby były też kwiaty i wstawki z cekinów i koronki i jedwabie.




A na koniec lekka inspiracja na jesień, aby dla dalszej wiecznej sławy, coś mojego znów poszło w świat :)
Zawsze podobało mi się to zdjęcie- dla mnie taka alegoria odchodzącego lata.


Dlatego postanowiłam zrobić rękawiczki, mitenki dla chętnych, którzy zamieszczą informację o tym podarunku u siebie na blogu, napiszą kilka słów w komentarzu o tym, co pięknego jest w jesieni i poczekają na wytypowanie zwycięzcy do 23 października. Takie małe candy :) A oto świeczka do tej gry :)

Mięciutka wełna z rainbow od Crafttrioszek(niestety nie widzę już tej kolorystyki w sprzedaży), tęczowe nici nylonu i jedwabiu, loki i kuleczki wełniane oraz jedwabne śmieci :) Rękawiczki prawie do łokcia. Zapraszam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...