Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


sobota, 1 października 2011

Biała ważka i kompani...

Moja siostra powiła ostatnio potomka. Ponoć dziecię dobrze się chowa, tyje rośnie i na razie w hodowli mało wymagające :)
Na tę okoliczność uwiłam karteczkę. Ale jakoś tak czegoś mi brakowało...czegoś z humorem i w sumie to przecież kartka dla dzielnej mamusi...
Więc dodałam jeszcze troszkę zwierzątek z fimo. Skrzydła ważki to dalsza część experymentów z papierem koronkowym. Tym razem został potraktowany lakierem szklącym, by zyskał na blasku i na sztywności.


 Różne róże ścibolone i kupione :)
 Żuczek
 Ważka
i Ślimok

piątek, 23 września 2011

W ciemność się odzieję....

W sumie to w tytule książki była północ...
Ja jestem nieugiętą fanatyczką książek Pratchetta, zwłaszcza tych części, w których są czarownice i Straż Miejska :) Stąd taki post. Tylko jak w większości dotyczyć będzie filcu...
Jakiś czas temu powstał pomysł na szal czarny, z różnymi koronkowymi dodatkami. Znalezienie takowych zajęło mi kilka miesięcy. W sumie kosztem czterech różnych bluzek, koszulek wyszperanych po lumpach (czarownice odziewają się głównie w ciuchy po kimś otrzymane:) ), apaszki, cekiniastej spódnicy, wełny z merynosa (nie tylko 'świeżej' ale i jakiejś starej falbany z nieudanej chusty), bambusa i nici jedwabnych powstał szaliczek północny. Nie wszystko jest tu jedwabne (tylko falbanki obszywane na turkusowo), raczej przeważają wariacje na temat poliestru.

 Jest cieniutki, z dwóch lekkich warstw, jak ostatnio zresztą wszystkie moje szale, problem tylko taki, że mocno się te warstwy kurczą, ok.50%...
 W zasadzie zdjęcia są próbą sił z nowym aparatem...
 Jedyny mankament to długość- po opleceniu dookoła ciężko go zawiązać, czeka na broszę do spięcia...

poniedziałek, 19 września 2011

Chabrowo

Dwa lata temu kupiłam buty...13 cm obcasisk i piękny chabrowy kolor...czekały na swoją premierę dość długo. Ale,żeby nie czuły się samotne dorobiłam do nich torebeczkę i szal.  Z kolorem wełny było ciężko bo takowej nie posiadałam i nie umiałabym tego koloru też i zrobić. Pofarbowałam tylko dodatki- szmatki i tencel. Ale dzięki temu, że kolory mieszać można wyszło jednak bardzo podobnie do butów.
Torebka jest ufilcowana na organzie, żeby była guzełkowata, no i nie hciało mi sie za dużo wełny rozkładać, są tylko dwie warstwy i czasem, dla efektu, materiał widać.








czwartek, 15 września 2011

Ścibolenie

Jadę na ślub, więc postanowiłam zrobić na tę okoliczność kartki. Moich wytworów kartkowych tu za bardzo nie widać, bo zawsze zapomnę zrobić zdjęcie. Ale,że w Diabelskim Młynie było kolejne liftowanie- tym razem pracy Oliwiaen, to i poszłam za tym. I tak oto, w mojej ulubionej bieli jest karteluszek. Całkiem miło mi się tu sprawdził koronkowy papier z Dekokreacji. Nie byłabym sobą, jakbym tam czegoś nie pododawała, takiego trochę jesiennego...parasola, pajączka, liści :)



Inną rzeczą jaką wczoraj ściboliłam to okładki do termicznego kubka na kawę, takiego, co to wkładasz papier za szybkę i jest kubek z obrazkiem. Tutaj to decoupage, na papierze.

Oto dwa warianty, ale przewiduję więcej, tylko już od ścibolenia kark mnie dzisiaj boli...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...