Na kolejne wyzwanie w SASPC Team popełniłam steampunkowy pas.
Tym razem zadanie to Tic-tac- toe, czyli wybieramy w linii podane składniki pracy. Bardzo proste i przyjemne wytyczne! I na całe wakacje :)
Pas zdobyczny, z second handu. Miał już pordzewiałe nity i oczka, ale to tego zostały jeszcze przeze mnie podrasowane vintaj patiną, a potem to już poszło...większość metalowych elementów również potraktowałam patyną. Torebeczka została natomiast zabarwiona tuszem adirondack i złotą farbką. Może i tym razem niewiele mediów, ale..trzeba szukać równowagi... :)
***
środa, 1 lipca 2015
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Biała Singer
W okolicach marca udało mi się nabyć maszynę. Wymarzoną. Chowaną, tzn. wpuszczaną w rozkładany blat, z nogami w ornament taki trochę marokański i prawdopodobnie sprawną. Przyznam się, że nie sprawdziłam, bo brak jej bębenka.
Ma trzy szufladki, poboczne zaopatrzyłam w kryształkowe uchwyty, środkowa ma jedynie rozetkę. Blat ozdobiłam transferem ornamentu. Drewniane części pokryte były, przed moją obróbką, olejną- nieśmiertelną orzechową- farbą. Używałam farb akrylowych. Nie postarzałam całości woskami, a jedynie przetarłam do fioletu położonego pod spodem. Blat nosił ślady napraw, był popękany w kilku miejscach, ktoś uzupełnił ubytki kitem. Poza tym nie był mocno wyszlifowany, widać dokładnie fakturę słojów, więc i ja się jej nie pozbywałam. Metalowe nogi pomalowałam suchym pędzlem, by widać było ciemniejszy kolor pod spodem i rysunek żeliwa.
Po bokach dodałam wieszaczki (wreszcie nagrzewnica będzie miała gdzie wisieć). W końcu mam swój kąt do pracy.
Ponadto by upchnąć gdzieś rupiecie i przydasie zorganizowałam sobie "regał" ze skrzynek. Obecnie wszytko to znalazło swoje miejsce.
Ma trzy szufladki, poboczne zaopatrzyłam w kryształkowe uchwyty, środkowa ma jedynie rozetkę. Blat ozdobiłam transferem ornamentu. Drewniane części pokryte były, przed moją obróbką, olejną- nieśmiertelną orzechową- farbą. Używałam farb akrylowych. Nie postarzałam całości woskami, a jedynie przetarłam do fioletu położonego pod spodem. Blat nosił ślady napraw, był popękany w kilku miejscach, ktoś uzupełnił ubytki kitem. Poza tym nie był mocno wyszlifowany, widać dokładnie fakturę słojów, więc i ja się jej nie pozbywałam. Metalowe nogi pomalowałam suchym pędzlem, by widać było ciemniejszy kolor pod spodem i rysunek żeliwa.
Po bokach dodałam wieszaczki (wreszcie nagrzewnica będzie miała gdzie wisieć). W końcu mam swój kąt do pracy.
Ponadto by upchnąć gdzieś rupiecie i przydasie zorganizowałam sobie "regał" ze skrzynek. Obecnie wszytko to znalazło swoje miejsce.
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Rdzawy Sentyment
Tym razem na warsztat poszła deska.
Niedawno zakupiłam trochę pordzewiałych zegarków kopertowych i postanowiłam czym prędzej zrobić z tego nabytku użytek. Piękne rdzawe purchle i nacieki wewnątrz świetnie się nadały do klimatu postarzałej, popękanej farby. Wewnątrz koperty skrył się pająk strzegący serca. Brakuje tylko światła żarówki, które uczyniłoby kryjówkę widoczną. Może to i lepiej, że pozostają w cieniu.
Asamblaż powstał na kolejne wyzwanie Steampunkowe u SanDee&amelie's SteampunkChallenges od tytułem "The Ravages of Time". Używamy tam wszystkiego tego, co symbolizuje ów Ząb Czasu, czyli patyny, rdzy, spękań, odarć, otarć itp.
Niedawno zakupiłam trochę pordzewiałych zegarków kopertowych i postanowiłam czym prędzej zrobić z tego nabytku użytek. Piękne rdzawe purchle i nacieki wewnątrz świetnie się nadały do klimatu postarzałej, popękanej farby. Wewnątrz koperty skrył się pająk strzegący serca. Brakuje tylko światła żarówki, które uczyniłoby kryjówkę widoczną. Może to i lepiej, że pozostają w cieniu.
Asamblaż powstał na kolejne wyzwanie Steampunkowe u SanDee&amelie's SteampunkChallenges od tytułem "The Ravages of Time". Używamy tam wszystkiego tego, co symbolizuje ów Ząb Czasu, czyli patyny, rdzy, spękań, odarć, otarć itp.
Poza tym wszystkim praca też wpisuje się w temat aktualnego wyzwania w Чай с корицей pt. MonoChome. U mnie tylko biel, czerń i odcienie rdzy, z minimalną domieszką błękitnej patyny z mgiełki.
Dawno nie bawiłam się razem z nimi :)
sobota, 30 maja 2015
Majowe lenistwo
ten miesiąc niestety mnie zdekoncentrował. Minął na leżeniu i czytaniu, siedzeniu z kawą w parku, malowaniu i dopieszczaniu mojego nabytego wiekowego Singera (niebawem przedstawię owoc zmagań), wyszukiwaniu na allegro kolejnych rupieci i poszukiwaniu rozświetlającego różu do policzków (bezskutecznie- albo za drogo, albo już niedostępne).
Ale udało mi siew tym wszystkim poczynić kilka prac, sama nie wiem jak ja to zrobiłam...
Zapraszam niebawem...
Ale udało mi siew tym wszystkim poczynić kilka prac, sama nie wiem jak ja to zrobiłam...
Na dzień mamy powstał obrazek,
posłużył do wyzwania Ślub według Jane Austen w Szufladzie- trwa ono do 14 czerwca,
fajny temat więc zapraszam
LO na wyzwanie "Geometria" w Szufladzie-
niestety z tego lenistwa piszę dopiero o nim dzisiaj, wyzwanie trwa tylko do końca jutra
Subskrybuj:
Posty (Atom)







