Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Translate

wtorek, 3 lipca 2012

zlotowo

Podążyłam na Zlot do Warsaw zapchanym nocnym pociągiem :) Mam teraz chore gardło, bo siedziałam przy otwartym oknie...ale nie żałuję! Choć z samego zlotu nie mam zdjęć to relację z niego można zobaczyć np. TU, u Guriany- żałuję,że nie poznałam...u Finnabair- wspaniałej nauczycielki :) U niej włąśnie byłam na warsztatach i to mnie zagnało, w tych okolicznościach przyrody, do cudnego parku i budynku. Nowy Fort, gdzie była impreza zaroił się od maniaków papierzysk, ale i warunki były iście maniakalno- tropikalne. Kopula ze szkła uczyniła nam prawdziwą gorącą papierową dżunglę :) a scrapiniec rozdawał tekturki do wachlowania się :)
Zakupiłam nieco rzeczy, jak zwykle, ale bez szału, bo choruję na bindziolkę zuttera, więc muszę wyostrzyć moja kreatywną księgowość i wydatki :)
A na warsztacie było super. Zwłaszcza mazanie paluchami medium żelowym po pracy :) uwielbiam paluchami :)
Efekty widać tu, po spryskaniu różnego typu mgiełkami :)


 tu dalsze szczegóły






 z Panią nauczycielką :)

a to zdjęcie zaczerpnięte z blogu Finn- work in progress :) Dwa dni domywałam tego niebieskiego paznokcia :)
Na pokaz sizzixa przez nią prowadzony już się nie dostałam, ale za to poznałam siedząc przy oglądaniu prac wykładowczyni np. Katkę :)
Poznałam też osobiście Rae, z którą się kiedyś wymieniałam...w sumie było tam sporo osób które chciałam poznać, ale nie wiedząc jak wyglądają lub nie mając śmiałości...nie poznałam :)
A, no i na koniec moje warsztatowe LO

Po tym wszystkim rozchorowałam się jeszcze na stemple La Blanche, których używałyśmy do tła (ale pomna kreatywnej księgowości odpuszczę na czas jakiś) i przestałam uważać że problemem jest  marszczenie się prac :) zwłaszcza żurnalowych :D

Z dziwactw nabyłam na zlocie stempel firmy 3rd Eye, taki z oczami...

8 komentarzy:

  1. Coś cudnego!!! dech zapiera jak się to ogląda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zojka, przecudna praca!
    I... taka Twoja :)

    Cieszę się, że miałaś taki fantastyczny czas.
    O mały włos się w Wawie byśmy nie spotkały ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. szczęka mi opadła...miodzio

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że Twoja praca wyszła rewelacyjnie :))). Kolory są obłędne, obłędna fotka i same ochy i achy... Ja też zachorowałam na te stemple choć tak naprawdę nie lubię stemplować, bo nie jedną pracę stempelkami sobie zniszczyłam.., ale te "lablanchy" są niesamowite - tylko pojęcia nie mam gdzie je kupić i oczywiście kaski na nie również nie mam :-((. A ja marszczenia dalej nie lubię, choć akceptuję już w większym stopniu :))

    OdpowiedzUsuń
  5. przepiękny skrap :) i ja na zlocie byłam więc pewnie się gdzies tam mijałyśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero teraz widzę Twoją pracę,warsztatowa koleżanko,bo na ławce w parku(i na tym przecież polegały znajomości zlotowe ha,ha)nie obejrzałam Twojej pięknej pracy.Żałuję,że nie kupiłam niczego do psikania w tym cudnym kolorze co twoje palce.Ale to przecież można nadrobić,podobnie jak kupno tych cudnych stempli.Pozdrawiam i mam nadzieję do następnego spotkania

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale to cudne. I w detalu i w ogóle. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. I ja byłam u Finn, choć nie miałyśmy się okazji osobiście zapoznać. Tempo było szaleńcze, więc nawet nie mogłam obejrzeć sąsiednich prac. Twoja jest niesamowita, piękne zdjęcie i piękna kompozycja. Pozdrawiam cieplutko

    PS. Też rozchorowałam się po zlocie na te stemple, ale na szczęście nie znalazłam ich w żadnym polskim sklepie. Na szczęście oczywiście dla mojego portfela, za to gel medium mam zamiar zakupić :p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...