Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


sobota, 30 lipca 2011

kolejne shabby-Skrzynka

Ta skrzyneczka też była na prezent dla Cioci...jej historia jednak był w pewnym momencie bardziej dramatyczna. Otóż, jak kiedyś pisałam, nie chce mi pękać crackle. Więc pomna wskazówek, że powinien mieć w miarę ciepło, to wsadzałam do piekarnika, co by mu dogodzić. Na 40-50 stopni, dopóki nie popęka. Ale na tej skrzynce dopiero dostrzegłam, że kolory na papierze ryżowym mi się zmieniły- stały się bardziej różowo- czerwone i ciemniejsze i jeszcze pojawiła się cytrynowa żółć...porównałam inne prace , gdzie też były spękliny i wyszło mi, że to zapewne przez ciepło druk na owym papierze tak reaguje...do tej pory mi to nie przeszkadzało, ale teraz to już sama nie wiem...bo przecież nie zawsze to dobrze kolorystycznie wygląda, a dziad lakier inaczej pękać mi nie chciał...Spacjalistka twierdzi, że niepotrzebny ten piekarnik. Może po prostu zmienię preparat i się zobaczy.
W porywie rozpaczy podjęłam próbę i poniebieściłam kwiaty niebieską patyną. Jest już znacznie lepiej.
Też zdjęcia komórką robione, więc bez szału.



środa, 27 lipca 2011

falbany w pastelach

Szal zrobiony przed wyjazdem, na urodzino-imieniny dla mojej chrzestnej.
Jedwabie, australijskie merynosy, nici jedwabne i jedwabne włókna. I takie cienki tasiemki bawełniono jedwabne i jakieś włóczki na końcach. Nie wiem tylko dlaczego robiłam zdjęcia komórką...
Jak zwykle w ilościach obfitych falbany.





A ponadto Chciałam podziękować z całego serca Pani Beacie J. za namiar na sklep Handweavers, gdzie pogrzebałam sobie, obmacałam, dorwałam kilka ciekawych włókien...o czym pewnie napiszę wkrótce... Ale okolica, gdzie się mieści, była co najmniej ciekawa :)
W drugim sklepie nie byłam, choć okazał się przysłowiowy rzut beretem...Jeszcze raz dziękuję!

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Shabby chic- rama

Na kolejne wyzwanie w Szufladzie dotyczące Fascynacji
Historia banalna...Jakiś czas temu, po nitce do kłębka, trafiłam na blog Sandy Foster, gdzie w całej okazałości można oglądać jej przepiękną chatkę i to, co do niej nabywa :)
Jako,że biały kolor i starocie nie schodzą z czołówki moich zainteresowań postanowiłam sama coś wymodzić.
Zgarnęłam ramę okienną...mieszkam blisko pól i nieużytków i zauważyłam ze różni tacy, nowobogaccy i ci, co oszczędzają na kontenerach na gruz, robią sobie tu i ówdzie niewielkie śmietniska wśród traw...brak słów jakie nadal buractwo panuje...no, ale wracając do rzeczy to rama jest właśnie z jakiegoś kolejnego usypiska gruzu.
Doprawiłam ją różami na papierze ryżowym i lekko podbieliłam, bo było odrobinkę zszarzałe.. Docięłam stare lustro, które wcześniej próbowałam ciąć do filców(oj, strachu się najadłam, bo ono zazwyczaj nie łamało się tak, jak cięłam) cięcie wyszło pomyślnie...
Drobna stylizacja i gotowe. Teraz stoi sobie na komodzie, ale czeka na toaletkę...nie pali się...








Krawędzie kwiatów takie porwane zostawiłam specjalnie...choć nie odcinają się tak kolorystycznie, jak na zdjęciach...

sobota, 18 czerwca 2011

miał być niewidzialny...

Szal typu cobweb...Jak go rozłożyłam to był prawie niewidoczny...ale po obróbce-miętoszeniu, żeby trzymał się mocno, to zyskał na widzialności.
Farbowałam tu: wełnę, tencel i silk laps. Gotowce to nici, jaśniejsze i ciemniejsze wełniane akcenty...
Do farby uniwersalnej rozrobionej w dużym słoiku wrzuciłam najpierw soli i włożyłam na chwilę tencel, potem dolałam octu i wrzuciłam jedwabne włókna. Włókna trzeba najpierw unurzać było w farbie, a potem w niej wymiętosić na folii, bo nie chcą nasiąkać...potem do słoika, zakręcić troszkę i do piekarnika :) Ten sposób ostatnio często eksploatuję, bo octowe opary zaczęły mi niszczyć (myślę,że to one) te metalowe żeberka w piekarniku...a eksperymenty wielokolorowe szczelnie muszę zakręcać w folię...To tyle o dzikich sposobach Licha barwienia :)

 Lewa strona z tencel,

 A prawa z silk laps w roli głównej i jedwabnymi nićmi...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...