Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Translate

środa, 17 listopada 2010

Różano- koronkowo

Dwa tygodnie bez mała trwała moja walka z decoupagem. Nie umiem kończyć tego cholerstwa...co zrobię, leży...albo bez lakieru, albo bez czegośtam...
Ale zawzięłam się. Rozpracowałam crackle co pękać nie chciał- teraz mam śliczną pajęczynkę... Skonsultowałam się z przemiłą Panią z DecoKreacji, która była mi wytłumaczyła co i jak i na tej podstawie wywnioskowałam, że może za zimno mu było...Z pomocą przyszedł nieoceniony piekarnik, hehe. 
Dokupiłam sobie troszkę papierów, a w poniedziałek byłam jeszcze po śliczną skrzyneczkę do wymiany Szufladowej. Dziś dokończyłam pierwsze "dzieło".
Cały czas dzielnie filcuję, prace konkursowo- wyzwaniowe na razie...
I tak sobie myślę, że jakiś światowy Give-Away by się tu przydał, bo odkryłam ostatnio zakładkę "Statystyka" (nie cierpiałyśmy się na studiach, że hoho) a tam towarzystwo z Chin, Chile, Indii, Brazylii, Szwajcarii i Turcji i innych takich- i to tylko w tym tygodniu-do mnie zaglądało...Gorąco mi się zrobiło, bo przecież pragnąc sławy właśnie założyłam bloga...czego to z człowiekiem nie robi Jowisz w Ascendencie...i to w Lwie, dla ścisłości...

Ale dobra, czas pokazać.
Podkład nałożyłam szpachelką, poodbijałam na tym jeszcze serwetkę w kwiatki. potem malowanko z przecierkami, serwetyśki, cienie, spękania, podmalowanie miedzianym i lakierrrrrrr...Mam piękne przecierki tu i ówdzie, deseń, ciapaje, spękania, pięknie fakturowo....popadłam w zachwyt...tylko jakoś mało widać ten proszek w spękaniach, mam wrażenie że przy lakierowaniu zniknął...dla ścisłości cienie to były do powiek bo rozczarowało mnie ubóstwo kolorystyczne porporiny...a nie wiem czym by tu jeszcze wypełniać, żeby się nie narobić...ponoć farbą, ale jak, próbowałam na nieśmiertelnym wazonie testowym, ale farba mi się rozmazała nieładnie...


I na koniec wszystkie ścianki w jednym, zamiast spodu dwa wierchy.

7 komentarzy:

  1. E.. super Ci poszło:) Przeciery, że aż miło. Zresztą to tak zawsze jest, że na zdjęciach wychodzi gorzej niż jest... Do mnie przemawia w każdym razie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę w tym głębię która wciąga, tajemniczość:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała przyjemność po mojej stronie!
    Cieszę się, że mogłam pomóc.

    Pięknie wyszło! Baardzo mi się podoba uzyskana faktura i połączenie wszystkiego razem. Świetnie!

    A co do wypełniania cieniami mogę podpowiedzieć, by zmieszać je z woskiem przezroczystym i taką "pastą" wypełniać spękania :)
    Będzie się o wiele lepiej trzymało niż sypkie cienie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo, powstało piękne różane pudełeczko. Bardzo mi sie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny gadżecik! Też mnie wciąga ta technika

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje decu ciągle leży gdzieś na dnie szaf, rozpoczęte i niedokończone...Bardzo ładnie i delikatnie Ci wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na taki decoupage to aż miło popatrzeć w odróżnieniu na wszechobecny kicz.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...